fot: PGE Skra

Drugi dzień rewanżowego turnieju Ligi Mistrzów grupy A w Bełchatowie rozpoczął się zwycięstwem gospodarzy. PGE Skra zwyciężyła Lindemans Aalst 3:1, lecz liczyła na zwycięstwo bez straty seta.

Po wczorajszym pięciosetowym spotkaniu z ZAKSĄ, mimo porażki –  gospodarze turnieju znaleźli się w dość korzystnej sytuacji. Punkt zdobyty z kędzierzynianami, którzy już po czwartym meczu w praktyce zapewnili sobie zwycięstwo w grupie i awans do turnieju finałowego daje Skrze realną szansę na wygranie tak zwanej małej tabelki i awans z drugiego miejsca. Jednak aby się to stało, najlepiej wygrać było dwa mecze bez straty seta.

Początek spotkania optymizmem nie powiał. Dwie akcje dla Lindemans wygrał eksradomianin Jakub Rybicki, a kolejne piłki też niczego dobrego do gry miejscowych nie wniosły. Bełchatowianie grali nerwowo w przyjęciu a inicjatywa należała do gości (1:5). Kłopoty Skry się nie kończyły. Rybicki zatrzymał blokiem Filipiaka i dystans był już 5. punktowy (4:9), a po kolejnych błędach polskiego zespołu było już 8 punktów straty (5:13). Pozostały czas seta goście nie pozbywali się koncentracji, a bełchatowski zespół był bezsilny. Już do końca tej części otwierającej pojedynek,  z małymi wyjątkami ta różnica się utrzymywała i siatkarze Lindemans Aals niespodziewanie, aczkolwiek zasłużenie wygrali partię.

Po tak  nieudanej partii nadrzędnym celem Skry było ratowanie kompletu punktów. Niewyraźny początek drugiego seta z czasem przerodził się w udane ataki Bieńka i miejscowi zaczęli budować przewagę (7:5). Lepiej jednak wyglądała środkowa faza odsłony, gdyż obudził się Ebadipour, asa serwisowego znalazł Petković, a skuteczną ofensywę środkiem zaproponował Huber. Przewaga wzrosła do 6. punktów (15:9). Gdy Voorde został zablokowany przez bełchatowski blok, a przewaga doszła do 8. punktów (18:10) polski zespół dał sygnał spadku ciśnienia i powrotu na właściwy poziom gry. Mimo spasowania w drugiej części partii, Skra niezagrożenie zmierzała do wyrównania pojedynku, wygrywając seta 25:20.

Na trzecią partię bełchatowscy siatkarze wyszli ponownie rozkojarzeni i stojący na słabym poziomie mecz znów chcieli przejąć gracze z Aalst. Wykorzystując niezdecydowanie miejscowych prowadzili jednym, dwoma punktami. Dopiero ataki Abadipoura wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie (12:11), a potem więcej błędów popełniali rywale i szybko przewaga stała się pewniejsza (15:12). Stopniowo zwiększane przez Bełchatów prowadzenie dało stabilną sytuację do końca seta, którego zakończył atakiem po prostej Petković (25:18).

Na otwarcie kolejnej partii nie pierwszy raz w tym meczu więcej było chaosu niż przyzwoitych zagrań. Tradycyjnie pojawiły się problemy. Voorde i Oprins zaskoczyli zawodników Skry asami serwisowymi, a przez blok utawiony przez Belgów nie przedarł się Ebaadipour i lepiej w pierwszej fazie stali goście (5:7). Na szczęście Sander, Petković i Huber podnieśli poziom gry, a bełchatowianie popisali się 6. punktową serią (11:7). Następnie miejscowi lepszy okres gry przeplatali gorszym, a po dwóch atakach Voorde zrobiło się groźnie. Siatkarze Lindemans czterokrotnie nawiązywali kontakt punktoiwy, choć Mateusz Bieniek środkiem starał się zmienić stan rzeczy. Do środkowego Skry dołączył precyzyjnym atakiem po skosie Sander, a za chwilę skutecznym blokiem Grzegorz Łomacz i polska drużyna miała już 4. punkty zaliczki (21:17). Skra, choć odczuwała w tym spotkaniu wyraźnie trudy długiej rywalizacji z ZAKSĄ, nie wypuściła już szansy. Atak Ebadipoura z wykorzystaniem bloku zakończył spotkanie zgodnie z planem, chociaż… Przegrany set może w ostatecznym rachunku, po dograniu rywalizacji we wszystkich grupach może być brzemienny w skutkach. Jednak jutro póki co ostatni mecz grupowy Skry, pewnie jeszcze ważniejszy z Fenerbahce Stambuł, który koniecznie trzeba zakończyć z pełną pulą. I poczekać co zrobią inni.

PGE Skra Bełchatów – Lindemans Aalst 3:1 (17:25, 25:20, 25:18, 25:20)

Lindemans Aalst: D’Heer, Wiltenburg, Van de Valde, Zappellari, Oprins, van Hoyweghen, Van de Voorde, Smidl, Rybicki, T. Verstraete

PGE Skra Bełchatów: Filipiak, Sander, Kłos, Adamczyk, Katić, Ebadipour, Petković, Łomacz, Bieniek, Mitić, Sawicki, Huber, K. Piechocki, R. Milczarek

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your name here
Please enter your comment!