Fot. Anna Kmiotek
Fot. Anna Kmiotek

TBS Śląsk II Wrocław pewnie pokonał mocno osłabiony zespół Dzików Warszawa, przedłużając passe zwycięstw do trzech wygranych meczów z rzędu. Wrocławianie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w kontekście walki o zbliżającą się wielkimi krokami fazę play off, o czym porozmawialiśmy po meczu z Tomaszem Żeleźniakiem, skrzydłowym TBS Śląsk II Wrocław. 

Patrycja Smolarczyk: Gratulacje trzeciego z rzędu wygranego meczu! Najpierw kilka słów na gorąco po spotkaniu z zespołem z Warszawy.

Tomasz Żeleźniak: Na pewno jesteśmy bardzo zadowoleni. Byliśmy bardzo blisko żeby odrobić tę przewagę straconą w Warszawie, gdzie przegraliśmy dwudziestoma dwoma punktami. Niestety paru punktów zabrakło, ale cieszymy się z tego, że wygraliśmy dość pewnie. Zaczęliśmy bardzo dobrze, ale później wkradło się małe rozkojarzenie, a rywale wrócili do meczu. Na końcu jednak pokazaliśmy, że mamy po prostu więcej siły i jesteśmy lepiej dysponowani. Wygraliśmy dzisiaj ważny dla nas mecz w kontekście walki o play offy.

Patrycja Smolarczyk: W mecz weszliście na pewno lepiej niż rywale, wypracowując w pewnym momencie nawet kilkunastu punktową przewagę. Jednak pod koniec II kwarty warszawianie zdołali zniwelować waszą przewagę do jednego punktu. Skąd się wziął taki chwilowy przestój po bardzo dobrej I kwarcie?

Tomasz Żeleźniak: Myślę, że koncentracja mogła uciec, bo gdzieś tak jest w tym sporcie, że jak się prowadzi jakąś daną ilością punktów to może wkraść się jakieś drobne rozkojarzenie. Oczywiście, to rozkojarzenie na jakimś wysokim poziomie jest rzadko. Niestety dzisiaj się wkradło, a goście wrócili do meczu, ale w IV kwarcie znowu się podnieśliśmy się, bo walczyliśmy tylko i wyłącznie o zwycięstwo.

Patrycja Smolarczyk: Trener w trakcie przerwy musiał powiedzieć wam chyba kilka męskich słów, że III i IV kwarta wyglądała zupełnie inaczej niż druga.

Tomasz Żeleźniak: Zawsze rozmawiamy po męsku. Tutaj grają sami dorośli ludzie, i nie ma pieszczenia się, tylko jak trzeba są i twarde słowa. Jak trzeba to pojawią się również miłe słowa, bo trener też jest człowiekiem, szanuje nas, a my jego. Przede wszystkim razem wspieramy się. Kiedy trzeba to jest przysłowiowy opierdziel, a innym razem pochwali, a o to w tym wszystkim chodzi.

Patrycja Smolarczyk: Zespół z Warszawy mimo, że niżej notowany i z kilkoma nieobecnymi zawodnikami, nie oddał skóry tak łatwo. Na pewno cieszy fakt rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie i to jeszcze na własnym terenie, prawda?

Tomasz Żeleźniak: Oczywiście, że cieszy. Na dzień dzisiejszy nie widzę przeciwnika, który może nas tutaj pokonać, a przynajmniej zrobić to w łatwy sposób. Myślę, że w każdym zespołem grającym w tej lidze możemy wygrać. Do końca sezonu pozostaje nam jeszcze sześć meczów, z czego dwa gramy u siebie z rywalami z pierwszej trójki – WKK Wrocław i Wałbrzychem. Myślę, że spokojnie możemy wyrwać zwycięstwo, a potem awansować do play offów, i tam sprawić jakąś niespodziankę.

Patrycja Smolarczyk: Wspomniana przez ciebie faza play off zbliża się wielkimi krokami, a wydaje mi się, że Śląsk II Wrocław nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Tomasz Żeleźniak: Oczywiście, że tak. Zaczęliśmy bardzo dobrze sezon, bo od pięciu zwycięstw. Później pojawił się gorszy okres, ale po zmianie trenera ta gra zaczęła wyglądać lepiej. Mimo, że przegrywaliśmy, przegrywaliśmy dosłownie dwoma, trzema punktami, czasami czterema po dogrywce, gdzie równie dobrze wszystkie te mecze mogły się zakończyć naszym zwycięstwem. Moglibyśmy być teraz spokojni o play offy, ale trener uważa, że jest to dobra dla nas sytuacja, w szczególności dla młodych koszykarzy. Będziemy po prostu do końca bić się o play offy, a to na pewno w jakiś sposób ukształtuje nasz charakter.

Rozmawiała: Patrycja Smolarczyk 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your name here
Please enter your comment!