JEREMIAH MARTIN fot. Karol Makowski polski-sport.com

W hicie 17. kolejki Energa Basket Ligi przez trzy kwarty Legia prowadziła z mistrzami Polski. W czwartej  warszawianie stanęli. A koszykarze Śląska wypunktowali rywali w ostatnich minutach.

Pierwsze akcje to gra kosz za kosz. Aktywny i skuteczny Grzegorz Kulka oraz ważne trafienia nowego nabytku Kyly’a Vinalesa Legii dawały warszawianom prowadzenie. Ważne wejście z ławki dawał Grzegorz Kamiński. Trwały również pojedynki strzeleckie na linii Conor Morgan i Billy Garrett. Legia odskakiwała na trudnym wrocławskim terenie nawet do stanu 10:18. Śląsk za sprawą Daniela Gołębiowskiego jeszcze przed przerwą zniwelował straty. W drugiej kwarcie uaktywnił się Geoffrey Groselle. Legioniści ponownie odskakiwali tym razem na siedem punktów. Ale od czego w Śląsku był wspominany Gołębiewski oraz Justin Bibbs. Obaj trafiali po trójce i to wymiennie po swoich asystach. Wrocławianie ponownie doganiali warszawian. W połowie kwarty na tablicy był kolejny remis, tym razem 33:33. Ważne dla Legii było to, że zdobycze punktowe rozkładały się na wszystkich zawodników.W tym momencie doszedł do głosu Travis Leslie. W Śląsku wyróżniał się Martin i Gołębiewski. Z skutecznością miał problem Łukasz Kolenda (1 na 8 z gry w pierwszej połowie). Natomiast Amerykanin w barwach Legii sam zdobył jedenaście oczek z rzędu dla swojego zespołu co dawało Legii już dwucyfrowe prowadzenie.

Po zmianie stron Legia utrzymywała przez pewien czas przewagę. Dla Legii trafiali Leslie, Groselle i Vinales. Sygnałem do ataku dla wrocławian była trójka Aleksandra Dziewy. W niespełna dwie minuty wrocławianie łapiąc swoją koszykówkę zaliczyli serię 12:3. Co ważniejsze dla Śląska był remis. Mistrzowie Polski potrafili wyjść na czteropunktowe prowadzenie. Legia jednak po trzech kwartach prowadziła. Zmiany dopiero przyszły w ostatniej kwarcie. Wyższy bieg włączył Justin Bibbs. Swoje dorzucał Dziewa i Martin. Wrocławska obrona wyłączyła strzelców legionistów. Legia w czwartej kwarcie przestała grać i co gorsze dla nich trafiać. Jedenasto punktowa zdobycz w osiem minut przez warszawian to przy trafiającym z większości pozycji Śląska skończyło się katastrofalnie. Mistrzowie Polski punktowali warszawian z każdej pozycji. W końcu trójkę trafił Łukasz Kolenda i jego zespół prowadził 82:72 na niespełna dwie minuty do końca ostatniej kwarty. To był gwóźdź do trumny dla Legii.

Najskuteczniejsi na boisku byli Jeremiah Martin z 20 punktami, 6 zbiórkami i 5 asystami. Po 18 dorzucili Justin Bibbs i Aleksander Dziewa. Dla Legii 22 punkty i 5 asyst (ale i 5 strat) zdobył ich nowy nabytek Kyle Vinales.

 

WKS ŚLĄSK WROCŁAW – LEGIA WARSZAWA 83:77  (22:24, 16:20, 23:18, 22:15)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your name here
Please enter your comment!