Fot. Raków Częstochowa

LKE: Znakomita sytuacja Rakowa Częstochowa przed rewanżem!

Raków Częstochowa rozpoczął swoją europejską przygodę od starcia ze słowacką MŠK Žiliną w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. Na własnym stadionie „Medaliki” liczyły na solidną zaliczkę przed rewanżem

Reklama

Po raz kolejny Raków Częstochowa stanął do walki na europejskiej scenie, tym razem w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Przeciwnikiem w drugiej rundzie był wicemistrz Słowacji – Žilina, znana z ofensywnego stylu gry i stawiania na młodzież. Częstochowianie, pod wodzą Marka Papszuna, wrócili do europejskich pucharów z jasnym celem: przejść jak najdalej i zrekompensować sobie brak mistrzostwa Polski. Pierwszy mecz na stadionie przy ul. Limanowskiego miał dać odpowiedź, czy Raków wciąż potrafi dominować także poza krajowym podwórkiem.

Raków rozpoczął mecz z impetem i jako pierwszy zagroził bramce rywali, ale to Žilina mogła jako pierwsza objąć prowadzenie. W 7. minucie szybki kontratak gości zakończył się strzałem Davida Ďurisa, który minimalnie chybił. Ta akcja była pierwszym poważnym sygnałem ostrzegawczym dla gospodarzy. Choć Raków utrzymywał się przy piłce dłużej, długo nie przekładało się to na konkretne sytuacje. Największe zagrożenie pod bramką Lubomíra Belki stwarzał Michael Ameyaw, który raz uderzył mocno z dystansu, nieznacznie mijając spojenie słupka z poprzeczką. Kilka razy swoje szanse próbował też Jonatan Braut Brunes. Tempo spotkania w pierwszej połowie nie porwało, a brak doliczonego czasu tylko podkreślił, że obie drużyny miały problem z wykreowaniem klarownych sytuacji. Żadna z nich nie oddała celnego strzału – statystyka, która mówiła sama za siebie, nawet jak na początek eliminacji europejskich pucharów.

Po przerwie obraz gry zmienił się błyskawicznie. Już w 48. minucie Raków objął prowadzenie. Wszystko zaczęło się od rzutu rożnego, po którym piłka krążyła w polu karnym Žiliny jak po pinballu. Całą akcję skutecznym strzałem zakończył Oskar Repka, dając gospodarzom przewagę. Zespół Marka Papszuna wyraźnie poczuł rytm i ruszył po więcej. Dziesięć minut później było już 2:0 – tym razem z rzutu karnego. Do piłki podszedł Jonatan Braut Brunes i bez zawahania wykorzystał okazję. Sytuacja gości skomplikowała się jeszcze bardziej w 63. minucie, kiedy Jan Minarik wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Raków nie zamierzał zwalniać. W 73. minucie na boisku zameldował się Lamine Diaby-Fadiga i chwilę później wpisał się na listę strzelców, zamykając akcję gospodarzy celnym strzałem i ustalając wynik na 3:0.

Wszystko wskazuje na to, że Raków jest jedną nogą w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Rewanż za tydzień na Słowacji, a zwycięzca dwumeczu zmierzy się ze zwycięzcą pary Torpedo-BiełAZ Żodino – Maccabi Tel Awiw, gdzie po pierwszym spotkaniu wciąż jest remis 1:1.

 

EL. Ligi Konferencji – 2. runda
Raków Częstochowa MSK Żilina 3:0 (0:0)
Repka 48′, Brunes 58′ (k), Diaby-Fadiga 73′

Raków: Kacper Trelowski – Ariel Mosór, Zoran Arsenić, Stratos Svarnas – Fran Tudor, Karol Struski (81′ Ibrahima Seck), Oskar Repka, Erick Otieno (75′ Adriano Amorim) – Michael Ameyaw (69′ Lamine Diaby-Fadiga), Jonatan Braut Brunes (70′ Leonardo Rocha), Patryk Makuch (69′ Jesus Diaz)

Żylina: Lubomir Belko – Jan Minarik, Filip Kasa, Aleksandre Narimanidze – Samuel Kopasek (84′ Tobias Paliscak), Miroslav Kacer, Samuel Gidi (82′ Adrian Kapralik), Krisztian Bari – Michal Fasko (74′ Marko Roginić), Xavier Adang (74′ Samuel Datko), David Duris (74′ Patrik Ilko)

 

 

Reklama
Opublikowano: 24.07.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane