Foto: Asseco Resovia Rzeszów

Liga Mistrzów: Asseco Resovia rozmontowała mistrza Belgii! Ćwierćfinał krok bliżej

Asseco Resovia niesamowicie rozbiła belgijski  Knack Roeselare w pierwszym meczu w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na polski team nie było mocnych.

Reklama

Drugi rozdział rywalizacji Asseco Resovii z belgijskim Knack Roeselare rozpoczął się tak jak zakończył się premierowy epizod tej rywalizacji, bowiem pierwsza bezpośrednia batalia tych drużyn miała miejsce już w 2o14 roku, kiedy Polski zespół zatryumfował z ogormnym spokojem. Dziś karta się nie odwróciła.

Rzeszowianie weszli w mecz z dużą koncentracją i od pierwszych akcji narzucili własne warunki gry. Po drugiej stronie siatki widać było nerwowość, szczególnie w ofensywie, gdzie pojawiły się niedokładności i pośpiech. Seria mocnych zagrywek Danny’ego Demyanenki, w tym as serwisowy, pozwoliła szybko zbudować przewagę 5:2. Gospodarze konsekwentnie utrzymywali kilka punktów zapasu, dobrze przechodząc z obrony do kontry. W połowie seta prowadzili już 14:8, kontrolując rytm spotkania. Nawet gdy przyjęcie nie funkcjonowało idealnie, potrafili wyprowadzić skuteczny atak z wysokiej piłki. Oskar Espeland próbował poderwać gości do odrabiania strat, jednak niemal natychmiast odpowiadali Louati i Szalpuk, którzy regularnie punktowali ze skrzydeł. Końcówka należała ponownie do Demyanenki – kolejny as ustawił wynik na 23:16, a problemy w przyjęciu Knack Roeselare przesądziły o losach partii.

W drugim secie gospodarze skupili się na ograniczeniu poczynań Basila Dermaux, który był jednym z najpewniejszych punktów belgijskiej drużyny. Już na początku zadziałał blok, a Szalpuk utrzymywał skuteczność w ataku, co dało prowadzenie 3:2. Rzeszowianie coraz lepiej czytali grę rywali, a kolejne akcje kończyły się albo skuteczną obroną, albo wymuszonymi błędami w ataku przeciwników. Gdy zatrzymany został Espeland, przewaga wzrosła do 9:3. Goście odpowiedzieli serią dobrych zagrywek, które pozwoliły im zniwelować część strat. W ataku pokazał się także Mathijs Desmet, a dystans stopniał do 12:10. Przez kilka minut gra toczyła się punkt za punkt, jednak w decydującej fazie więcej spokoju zachowali gospodarze. Doświadczenie w organizacji gry i cierpliwość w długich wymianach przełożyły się na końcowe rozstrzygnięcie, przypieczętowane niecelnym atakiem Espelanda.

Trzecia odsłona przyniosła najbardziej wyrównany początek. Po raz pierwszy w meczu to Knack Roeselare objęło prowadzenie, wykorzystując dobrą zagrywkę Lennerta Van Elsena oraz aktywność Desmeta przy siatce, co dało wynik 5:2. Odpowiedź gospodarzy była jednak natychmiastowa. Szalpuk wziął na siebie ciężar gry, poprawił skuteczność w ataku i dwukrotnie zatrzymał Dermaux blokiem. Seria czterech punktowych bloków odwróciła rezultat na 8:6 i wyraźnie podcięła skrzydła rywalom. W kolejnych akcjach Butryn i Louati utrzymywali wysoką efektywność, a problemy gości w przyjęciu utrudniały im konstruowanie akcji. Przy stanie 14:11 przewaga była już wyraźna, a mocne zagrywki Szalpuka dodatkowo powiększyły dystans. W końcówce Rzeszowianie kontrolowali przebieg wydarzeń, nie dopuszczając do nerwowej gry. Piłkę meczową wywalczył Butryn, a ostatnie wymiany potwierdziły dominację zespołu z Podkarpacia i zapewniły mu cenne zwycięstwo.

CEV Liga Mistrzów – 1/8 finału
Asseco Resovia Rzeszów – Knack Roeselare 3:0
(25:16, 25:20, 25:18)

Asseco Resovia Rzeszów: Butryn (12), Louati (11), Demyanenko (8), Janusz (1), Szalpuk (16), Poręba (6), Zatorski (libero) oraz Shoji i Bucki

Knack Roeselare: D’Hulst (1), Siksna (1), Van Elsen (6), Dermaux (11), Espeland (9), Coolman (7), Deroey (libero) oraz Van Hoyweghen, Angillis (libero), Desmet (8) i Haapaniemi

Reklama
Opublikowano: 04.03.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane