Australian Open: Hubert Hurkacz odpada! Jego rywal zagrał mecz życia
Foto: Mutua Madrid Open

Australian Open: Hubert Hurkacz odpada! Jego rywal zagrał mecz życia

Hubert Hurkacz wraca do Polski. Wrocławianin nie potrafił przeciwstawić się świetnie dysponowanemu Ethanowi Quinn.

 

Reklama

Niechlubna passa Huberta Hurkacza na zawodach wielkoszlemowych ciągle trwa. Wydawało się, że zła dyspozycja Polaka została zażegnana już w United Cup, gdzie grał on znakomicie, jednakże turniej Australian Open napisał zupełnie inną historię niż wszyscy się spodziewali.

Australian Open: Fręch za burtą! Paolini okazała się za mocna! 

 

Jeszcze zanim zawodnicy pojawili się na korcie, wszystko wskazywało na to, że to Hubert Hurkacz powinien rozdawać karty. Ranking, doświadczenie, serwis – każdy z tych elementów przemawiał za Polakiem. Gdy jednak piłka poszła w ruch, 21-letni Ethan Quinn momentalnie dał do zrozumienia, że nie zamierza odgrywać roli statysty. Amerykanin wszedł w mecz z ogromną pewnością siebie, grając bez kompleksów i bez cienia respektu wobec faworyta z Wrocławia.

Już w początkowej fazie seta tempo narzucał Quinn. W czwartym gemie obronił dwa break pointy, pokazując stalowe nerwy, a chwilę później sam zaatakował — i to z pełną mocą. Przełamanie do zera było jasnym sygnałem: ten mecz nie będzie spacerem dla Hurkacza. Amerykanin szybko zbudował przewagę 4:2 i kontrolował wydarzenia na korcie aż do końca partii. Kluczowa broń Polaka, czyli serwis, nie funkcjonowała na najwyższych obrotach, co zmuszało go do długich, wyczerpujących wymian. W takich warunkach lepiej odnajdywał się Quinn — regularniejszy, agresywny, często skracający akcje skutecznymi wypadami do siatki.

Drugi set był znacznie bardziej wyrównany, choć napięcie rosło z każdym gemem. Obaj zawodnicy pilnowali własnego podania, ale w dziewiątym gemie los uśmiechnął się do Hurkacza. Przy break poincie Quinn posłał return minimalnie w aut — dosłownie o milimetry. Ta chwila mogła odmienić losy meczu, lecz zamiast przełamania doczekaliśmy się tie-breaka.

Decydująca rozgrywka zaczęła się obiecująco dla Polaka. Mini break po efektownej akcji przy siatce rozpalił nadzieje, ale Quinn ani myślał odpuszczać. Szybko odrobił straty i w kluczowych momentach zachował więcej spokoju. Przy stanie 4-5 przejął inicjatywę, wygrał dwie kolejne wymiany i wypracował setbola. Wtedy presja zrobiła swoje — Hurkacz posłał forhend w aut. Bezsilny, aż złapał się za głowę, wiedząc, że szansa właśnie przeszła mu koło nosa. Amerykanin mógł świętować, a Polak musiał pogodzić się z bolesnym rozstrzygnięciem.

 

Australian Open – 2. runda

Hubert Hurkacz – Ethan Quinn 0-3 (4:6, 6(5):7, 1:6)

Reklama
Opublikowano: 22.01.26

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane