Foto: Jimmie 48 Tennis Photography

Bad Homburg WTA: Iga Świątek zawiodła w decydującym momencie!

Iga Świątek mogła mieć szanse na pierwszy w tym roku tryumf w całym turnieju. Tak się jednak nie stało, bowiem w finale w niemieckim Bad Homburg Polka przegrała z Jessicą Pegulą po raz pierwszy w swojej karierze.

Reklama

Miały być powodu do radości w związku z pierwszym tryumfem Igi Świątek w tym roku kalendarzowym, a pozostał jedynie niedosyt po wyrównanym spotkaniu finałowym, które zakończyło się bolesną przegraną raszynianki.

Mimo falstartu w postaci szybkiego podwójnego błędu Iga Świątek szybko wróciła na odpowiednie tory i prezentowała tenis na poziomie godnym kontynuacji piątkowego koncertu przeciwko Jasmine Paolini. Jej serwisowe gemy były niemal bezbłędne, a Jessica Pegula od początku miała twardy orzech do zgryzienia. Amerykanka nie przez przypadek ma już na koncie tytuł na trawie. Doskonale adaptowała swój styl do nawierzchni, wykorzystując skróty, slajsy i szybkie tempo. Choć Świątek wypracowała sobie break pointa, Pegula błyskawicznie się wybroniła, pokazując, że tanio skóry nie sprzeda. To miała być zupełnie inna historia niż wcześniejsze pojedynki Polki w Berlinie – i dokładnie tak się stało. Kluczowym momentem okazała się być niewinna z pozoru wymiana, po której Iga upadła na trawę przy próbie obrony. Od tego momentu inicjatywę przejęła Pegula, a u Świątek zaczęły mnożyć się niewymuszone błędy. Amerykanka docisnęła i przełamała Igę, a gdy przyszło serwować po seta, musiała wyjść z 0–30. Znów pomogły jej pomyłki Świątek. Polka przegrała premierową partię 4:6 – i choć poziomem wcale nie odstawała, to kosztowna seria błędów zmusiła ją do gry z opóźnienia.

Drugi set zaczął się niemal kalką pierwszego – obie zawodniczki pilnowały własnego serwisu, grając uważnie i nie pozwalając sobie na ryzyko. Niestety, u Igi Świątek wciąż dało się zauważyć zbyt dużo niewymuszonych błędów. To one kosztowały ją kluczowe punkty i sprawiały, że Pegula mogła czuć się komfortowo w wymianach. Polka próbowała naciskać – zwłaszcza w ósmym gemie, gdy było naprawdę blisko przełamania – ale Amerykanka ratowała się świetnym serwisem i trzymała wynik. Czas uciekał, a Świątek wciąż nie potrafiła znaleźć sposobu na skruszenie defensywy rywalki. Przełamanie przyszło – ale nie dla Polki. W jedenastym gemie Jessica Pegula wyczarowała zagranie z piekła rodem, wyciągając piłkę z kąta, z którego nie powinno się dać wrócić do gry. Taśma najpierw odebrała jej szansę, ale zaraz potem – w niemal identycznej akcji – ją oddała. Druga próba już skuteczna. Pegula przełamała i stanęła przed szansą zamknięcia meczu. Iga Świątek miała nóż na gardle – musiała po raz pierwszy w tym spotkaniu odebrać podanie rywalce, by pozostać w grze. Ale Pegula była dziś poza zasięgiem. Zagrała perfekcyjnego gema i przypieczętowała tryumf.

Mimo przegranego dziś finału Iga Światek ma zupełne prawo by być z siebie zadowoloną, ponieważ po raz pierwszy od niespełna roku dotarła do finału turnieju

Bad Homburg WTA – finał

Iga Świątek – Jessica Pegula 0-2 (4:6, 5:7

Reklama
Opublikowano: 28.06.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane