Fot arka.gdynia.p,

Betclic 1. Liga: Niedosyt w Gdynii. Arka i Polonia Warszawa bez trafień

Reklama

W pierwszym po przerwie zimowej spotkaniu w Gdyni Arka i Polonia Warszawa po bezbramkowym spotkaniu podzieliły się punktami w meczu 20. serii Betclic 1. Ligi.

Jak zawsze po długiej zimowej przerwie kibice z utęsknieniem wyczekiwali na wznowienie ligowej rywalizacji. Głód piłki był tym większy, że Arka przystąpiła do gry z pozycji wicelidera, a jakby tego było mało, zimą przeszła zmiany, które mogą istotnie wpłynąć na obraz jej gry. Stery na żółto-niebieskiej łodzi przejął Dawid Szwarga i już w sparingach widać było rękę nowego szkoleniowca. Pod jego wodzą gdynianie mają grać intensywnie, wysoko i posiadać inicjatywę przez większość spotkania. Takie zapowiedzi miały prawo wzbudzić entuzjazm wśród kibiców, ale podczas przygotowań nie wszystko potoczyło się kolorowo.

Arka przystąpiła do meczu lekko poturbowana, ale Czarne Koszule również nie mogły liczyć na kilku ważnych zawodników, zabrakło m. in. pokutujących za nadmiar żółtych kartek Łukasza Zjawińskiego oraz Ernesta Terpiłowskiego, a także Erjona Hoxallariego, kluczowego obrońcy. W formacji ofensywnej za to pojawił się doskonale w Gdyni znany Mateusz Młyński, który przeniósł się do stolicy z Wisły Kraków.

Tak jak się spodziewaliśmy, Arka próbowała wysoko presować swoich rywali i prowokować do popełniania błędów. Trzeba jednak odnotować, że pierwszy strzał na bramkę oddał wspomniany Młyński, który spróbował bez powodzenia swoich sił z odległości ponad 20 metrów. W siódmej minucie zakotłowało się pod bramką Polonii – Gaprindaszwili zacentrował na ósmy metr, a tam do strzału próbował złożyć się Stolc, jednak nieudanie. Cztery minuty później po przejęciu piłki w środku pola Kocaba uruchomił Sobczaka, a ten oszukał Szura i oddał strzał, który ofiarnie zatrzymał Grudniewski. Z dobitką pośpieszył jeszcze Oliveira, ale jego strzał minął światło bramki.

W 22. minucie dużo się działo w polu karnym Polonii. Wydawało się, że grający z obrońcą na plecach Sobczak oszukał swojego przeciwnika i został nieprawidłowo zatrzymany, jednak późniejsza analiza VAR takiego faktu nie stwierdziła. W tej samej akcji istniało także podejrzenie zagrania ręką, ale i tego nie dostrzegli sędziowie przed monitorami. Po chwili „centrostrzał” Navarro zaowocował kornerem dla gospodarzy. Hiszpan zacentrował z narożnika, a po wybiciu piłki przez obrońców przed pole karne, na strzał zdecydował się Kocaba i bardzo niewiele się pomylił.

W 40. minucie Polonia po raz pierwszy od dłuższego czasu zagościła pod bramką gdynian. Wywalczyła rzut różny, a po dośrodkowaniu piłka weszła w posiadanie Młyńskiego, który oszukał jednego z Arkowców i oddał mocny, ale niecelny strzał. W 44. minucie Arka wyprowadziła szybką akcję od własnego pola karnego. Rzuchowski dostrzegł na prawej stronie Gaprindaszwilego, a Gruzin celnie strzelił zza pola karnego, jednak był na to przygotowany Kuchta. W doliczonym czasie gry bramkarz Polonii sparował na rzut różny strzał z dystansu Kocaby, a gdy po rzucie rożnym okazję do uderzenia znów dostał Gaprindaszwili, to jednak tym razem zawiodła go precyzja.

Do przerwy zatem bez klarownych sytuacji i bezbramkowy remis.

Z pewnością zadania nie ułatwiała pogoda i opady śniegu, które mocno wpływały na stan murawy. Mogła się podobać organizacja gry Arkowców, wyraźna przewaga w środkowej strefie boiska, dużo ruchu, brak pozostawionych przestrzeni dla przyjezdnych, ale po zmianie stron liczyliśmy przede wszystkim na stwarzanie sytuacji i bramki.

Druga połowa zaczęła się  od akcji, która finalnie była długo analizowana przez sędziów VAR, bo znów było podejrzenie faulu na Sobczaku, ale kolejny raz decyzja arbitra z boiska nie została zmieniona. W 53. minucie wydawało się, że musi paść gol, gdy Gaprindaszwili przejął piłkę w szesnastce gości, złamał akcję na lewą nogę i oddał strzał, który mógł przynieść prowadzenie Arce. Tak się jednak nie stało, w ostatniej chwili lot piłki przeciął wprowadzony na boisko w przerwie Krzysztof Koton.

W 58. minucie z dogodnej pozycji do strzału skorzystał Oliveira. Uderzył z 18. metrów, niezbyt czysto i dlatego piłka nie dostała odpowiedniej szybkości, jednak kozłując przed bramką sprawiła pewne kłopoty Kuchcie. Po godzinie gry trener Szwarga zdecydował się na pierwsze korekty w składzie, posyłając do boju Vitalucciego i Ratajczyka, kosztem Petrovicia i Oliveiry.

W 68. minucie piłka wpadła do bramki Polonii, ale kolejny raz nie dopisało Arce szczęście, bo strzelający z bliska Vitalucci był na pozycji spalonej i chorągiewka sędziego asystenta poszła w górę. W 77. minucie bardzo dobrym podaniem popisał się Gaprindaszwili, który dostrzegł w polu karnym osamotnionego Vitalucciego, a strzał Japończyka z 12 metrów ofiarnie odbił Kuchta.

W 82. minucie na boisku pojawił się Jordan Majchrzak, który zmienił Sobczaka. Pozyskany z Legii Warszawa napastnik minutę po wejściu próbował wskórać coś przy rzucie rożnym wykonanym przez Navarro – przedłużył piłkę, która trafiła ostatecznie do Rzuchowskiego, a Michał mimo trudnej pozycji, zdołał kopnąć w środek bramki, jednak nie mógł zaskoczyć tym Kuchty.

Arka do ostatniego gwizdka arbitra starała się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale niestety bez efektu. W doliczonym czasie gry miał okazję do strzału Rzuchowski, miał Vitalucci, ale futbolówka nie znalazła drogi do siatki.

Betclic 1. Ligo – 20.kolejka
Arka Gdynia – Polonia Warszawa 0:0

Arka: Węglarz – Navarro, Stolc, Azacki, Gojny – Gaprindaszwili (90+1′ Kocyła), Rzuchowski, Kocaba, Petrović (61′ Vitalucci), Oliveira (61′ Ratajczyk) – Sobczak (82′ Majchrzak)
 
Polonia: Kuchta – Olszewski, Szur, Grudniewski, Durmus – Poczobut, Vasin, Auzmendi (46′ Koton), Vega Cintas (90+1′ Kluska), Śpiewak, Młyński (70′ Kołodziejski)
 Żółte kartki: Kocaba, Navarro – Szur
Sędzia: Grzegorz Kawałko (Olsztyn); VAR: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)

Widzów: 5370

Źródło: arka.gdynia.pl

 

Reklama
Opublikowano: 15.02.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane