Ciężka przeprawa Bełchatowa i podział punktów. Zwycięska Resovia !

Reklama

W dzisiejszej, zaległej 12. kolejce Plus Ligi Skra Bełchatów podejmowała u siebie Asseco Resovię Rzeszów. Spotkanie jak zawsze jest widowiskiem samym w sobie, gdyż potyczki między tymi drużynami są zawsze nacechowane wysoką rywalizacją. Dodatkowy „smaczek” do tego spotkania dodawała pozycja obu drużyn w tabeli: Skra znajduje się na miejscu 8 z 26 punktami, a zaraz za nimi byli Resoviacy, którzy mieli na koncie jedno spotkanie mniej i 24 punkty. Dla obu zespołów było to niesamowicie ważne spotkanie, gdyż wielkimi krokami zbliżają się play-offy i każde zwycięstwo i punkt jest na wagę złota.

Już w pierwszym secie widoczne było jak obie drużyny są zmotywowane i głodne zwycięstwa. Karol Butryn już na początku seta popisał się efektownym atakiem, a poza tym niebotycznie szybką zagrywką, zapisując tym samym na swoim koncie as serwisowy. Resovia wyszła na 4 punktowe prowadzenie (5:1), także za zasługą Buszka i Drzyzgi. Po drugiej stronie siatki dobrze zaprezentował się Bieniek zarówno atakiem ze środka, jak i efektownym blokiem. Obserwowaliśmy dużo walki i długich akcji, a w drużynie Skry dobrze prezentował się Petkovic i Ebadipur, którzy punktowali ze skrzydeł. Jednak w drużynie przyjezdnych Buszek także dołożył swój as serwisowy i przyjezdni prowadzili już 5 punktami (10:5). Po stronie gospodarzy znakomicie na zagrywce spisywał się Sander, który poza asem serwisowym, skutecznie odrzucał rzeszowian od siatki, utrudniając zagrania. Cały czas rzeszowianie utrzymywali min. 2 punktowe prowadzenie. W szeregach Resovii Buszek popisał się znakomitą obroną po ataku z drugiej linii, po czym środkowi postawili blok na atakującym Skry, a Ebadipour popełnił błąd i Resovia wyszła na wysokie prowadzenie w decydującej fazie seta (18:13). Karol Butryn ponownie szalał na zagrywce, a pozostali zawodnicy rewelacyjnie spisywali się w bloku, obronie i ataku, co dawało im spokój w końcówce (22:15, 24:16). Ostatnia akcja potwierdziła tylko pewność i dyspozycję Resovii w tym secie. Po długiej akcji Rafał Buszek zakończył tę część spotkania (25:17).

Druga część meczu to ponowne prowadzenie Resovii, już na początku (6:1), głównie za sprawą bardzo efektywnej, punktującej zagrywki. Bełchatowanie zaczęli odrabiać straty, wykorzystywać kontrataki, a Resovia coraz częściej popełniała błędy, których także nie brakowało po stronie gospodarzy, co dawało ponownie 5 punktowe prowadzenie dla przyjezdnych z Podkarpacie (14:9). Zdecydowanie to zagrywka była najskuteczniejszą bronią po stronie gości. Każdy z zawodników był niesamowicie skuteczny, co doprowadziło do ośmiopunktowego prowadzenia (17:9, 20:12). W końcówce pozostało im tylko postawić kropkę nad „i” i dokończyć dzieła w tej części spotkania. Bez większych problemów utrzymali wysoką przewagę, kończąc 25:16 (2:0).

Trzeci set to początkowo mało siatkarskie widowisko, a za to dużo dyskusji pod siatką, videochalleng i napięta atmosfera. Na minimalne prowadzenie wyszli gospodarze 3:2, 5:3 i gra zaczęła być coraz bardziej emocjonująca, a na twarzach zawodników widniała sportowa złość. Goście zaczynali odrabiać straty, by jeszcze powalczyć w tym secie. Gra była bardzo nieregularna. Sytuacja zaczęła się odwracać, gospodarze zaczęli być coraz bardziej skuteczni, goście popełniali więcej błędów w zagrywce i w ataku, co dało pięciopunktowe prowadzenie Skrze (14:8). Oprócz tego zaczął dobrze funkcjonować blok m.in. za sprawą Karola Kłosa. Środkowa część tej partii to zamiana drużyn. Wszystkie cechy, które prezentowała dotychczas Resovia, były widoczne po stronie Skry, i odwrotnie. Bardzo skuteczny u bełchatowian był Sander i Ebadipour, którzy poprowadzili swoją drużynę do 8 punktowej przewagi (20:12, 22:14). Resovia zupełnie rozbita przegrywała już 10 punktami w końcówce seta przy piłce setowej dla Skry 24:14. Bez większych problemów gospodarze dokończyli tą część meczu wygrywając do 25:16.

Czwarta część spotkania okazała się być najbardziej wyrównana. Ponownie było widać wysoki poziom po obu stronach siatki. Gra punkt za punkt i wynik oscylujący wokół remisu. Jednak rzeszowianie zaczęli odzyskiwać wysoką skuteczność, taką jak w pierwszej i drugiej część spotkania i wyszli na minimalne 2 punktowe prowadzenie (4:2). Szybko zniwelował to Ebadipour, a na tablicy widniał remis 4:4. Widocznie rozszalał się Taylor Sander, który zaskakiwał w ataku, a także w bloku. Następnie trener Skry – Michał Gogol zobaczył od sędziego czerwoną kartkę, która dała punkt Resovii i tym samym wyrównanie na 7:7. Goście zagrali następną akcję na widocznej sportowej złości z drugiej linii, a następnie po długiej akcji ze środka atakował Huber.
Środkowa część seta to bardzo nerwowy fragment zarówno u Skry jak i Resovii. Wiele błędów, niewykorzystanych sytuacji i nieskutecznych akcji. Skra prowadziła jedynie 2 punktami (16:14), kiedy ponownie rzeszowianie znakomicie serwowali i co ważniejsze – skutecznie, odrabiając przewagę i doprowadzając do remisu 19:19, a następnie wychodząc na prowadzenie w końcówce 20:19. Jednak Bełchatowianie zachowali zimą krew i zdobyli 3 punkty z rzędu, tym razem wychodząc na prowadzenie 23:20, głównie za sprawą skutecznego bloku. Goście szybko wyrównali 23:23, jednak końcówka należała do gospodarzy, którzy dołożyli blok, wygrywając seta 25:23 i doprowadzając do tie-breaka (2:2).

Potyczki między tymi zespołami bardzo często rozstrzygały się w 5. secie. Tak też było i tym razem. Zarówno poprzedni set jak i ten to siatkówka, której kibice są spragnieni – adekwatny, ligowy poziom. Gra punkt za punkt, podobna skuteczność i sposób zdobywania punktów. Jednak gospodarzom udało się wyjść na 2 punktowe prowadzenie, które w tie-breaku daje minimalny bufor bezpieczeństwa (5:3). Jednak kilka akcji wystarczyło i Resovia wyrównała 6:6, by następnie wyjść na 1 punktowe prowadzenie. Niezawodny w decydujących momentach ponownie okazał się Karol Butryn, który po swoim skutecznym ataku wyprowadził Asseco na prowadzenie w decydującej części spotkania 10:7, serwując ponad 120km/h. Niesamowitą akcję uratował poza bandami reklamowymi także Piechocki, dzięki czemu bełchatowanie wyprowadzili atak z akcji sytuacyjnej, zdobywając cenny punkt. Ebadipour pomylił się w ważnej akcji, co sprawiło że goście prowadzili 3 punktami w bardzo ekscytującej końcówce (13:10). Widoczne było także zmęczenie u wszystkich zawodników. Zepsuta zagrywka zakończyła to niesamowicie spektakularne i długie spotkanie na korzyść rzeszowian 3:2 (15:11). Najlepszym zawodnikiem został Klemen Cebuli, a cenne 2 punkty jadą do Rzeszowa.

PGE SKRA BEŁCHATÓW – ASSECO RESOVIA 2:3 (17:25, 16:25, 25:16, 25:23, 11:15)

PGE SKRA BEŁCHATÓW: Łomacz, Sander, Bieniek, Petković, Ebadipour, Kłos, Piechocki, Filipiak, Katić, Milczarek, Mitić, Huber

ASSECO RESOVIA RZESZÓW: Drzyzga, Buszek, Jendryk, Butryn, Čebulj, Tammema, Potera, Krulicki, Szerszeń, Domagała, Woicki, Mariański

Reklama
Opublikowano: 13.01.21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane