FIBA Europe Cup: Udany początek Startu. Wicemistrz kraju pokonał KK Bosnę Sarajewo BH Telecom Sarajewo

W dobrych nastrojach zainaugurował występy w FIBA Europe Cup PGE Start Lublin. Podopieczni Wojciecha Kamińskiego mimo niespecjalnej postawy w dwóch pierwszych kwartach zaprezentowali kawałek dobrego basketu w dwóch kolejnych, zwyciężając KK Bosnę BH Telecom Sarajewo 90-80.

Reklama

Lublinianom po wrześniowej porażce z Malagą nie udało się zakwalifikować do fazy grupowej Ligi Mistrzów, a na pocieszenie zaczęli zmagania w FIBA Europe Cup. Początek meczu PGE Start zagrał na niewielki plus, prowadząc po czterech minutach 7-5. Na taki rezultat wpływ miała uważna gra w obronie i wejścia pod kosz Tevina Macka. W kolejnych akcjach gospodarze nie grzeszyli skutecznością i w 7. minucie to KK Bosna prowadziła pięcioma punktami (7:12). Niemal do końca tej kwarty ekipa z Bośni i Hercegowiny utrzymała nieznaczną przewagę, lecz w ostatniej sekundzie Mack znalazł się pod koszem po niedolocie kolegi i wyrównał wszystkie straty (17:17).

Druga kwarta to niejako powtórka z rozrywki. Niewielka skuteczność rzutowa lublinian sprawiła, że to goście znów budowali przewagę, która w 15. minucie wynosiła 6 „oczek”. Miejscowi w tym okresie mieli problem nawet w trafianiu spod kosza. W dalszej części tej kwarty lubelska drużyna zdynamizowała akcje, a więcej czystych pozycji – z obu stron zresztą – sprawiła, że piłka częściej lądowała w koszu. Rzutem Elijaha Hawkinsa z faulem na początku 18. minuty czerwono-czarni mogli wyjść na prowadzenie, ale rzut wolny był niecelny (33:33). W ostatnich fragmentach tej kwarty powrócił lublinianom koszmar niecelnych rzutów i znów musieli odrabiać straty. Mimo trzech błędów w ciągu końcowych sekund, KK Bosna utrzymała zapas, schodząc na długą przerwę z dwupunktową zaliczką (38:40).

Przerwa pozytywnie wpłynęła na Start, a szczególnie na Griffina, który dwoma widowiskowymi wsadami napędził kolegów (44:42). W 24. minucie po „trójce” Jordana  Wrighta polski zespół miał już 5 punktów przewagi (47:42). Przyjezdni nie pasowali punktując często po udanych akcjach zespołu z Lublina. Spotkanie nadal miało tendencję wyrównanego, choć w porównaniu do pierwszej połowy akcje obu ekip wyglądały płynniej. Nie zmieniło to ogólnego obrazu gry, choć podopieczni Wojciecha Kamińskiego utrzymali przez decydującym rozdaniem niewielką zaliczkę (61:58).

Ostatnią kwartę punktami spod kosza zaczęli goście, jednak po kilkudziesięciu sekundach trafił za trzy Wright, poprawiając osiągnięcie rzutem wolnym (65:60). Chociaż Quincy Ford wykorzystał przechwyt i zwiódłszy świetnie rywala pod koszem dorzucił pewne punkty (71:67), wciąż w 34. minucie było daleko do rozstrzygnięcia. Z czasem jednak lublinianie coraz lepiej spisywali się w obronie, a w ataku również ich skuteczność rosła i po wsadzie Michała Krasuskiego na niespełna 4. minuty przed końcem prowadzili 9-cioma punktami (77:68). Oswojenia z lubelskim parkietem nabywał Hawkins, który w końcówce nie był do zatrzymania przez zawodników z Sarajewa. Drużyna z Lublina miała wszelkie dane ku temu, by kontrolować grę do końca meczu. Ostateczne, dziesięciopunktowe zwycięstwo PGE Startu odzwierciedla różnicę między zespołami, szczególnie w drugiej części zawodów.

FIBA Europe Cup  grupa A – 1. kolejka
PGE Start Lublin – KK Bosna BH Telecom Sarajewo 90:80 (17:17, 21:23, 23:18, 29:22)

PGE Start Lublin: Ford 10, Griffinn 11, Hawkins 18, Kępka, Krasuski 2, Mack 27, Pelczar 2, Put 2, Skiba, Szymański, Tynnason, Turewicz, Wright 18

KK Bosna BH Telecom: Audige 12, Yong 9, Atic 12, Delalic 2, Gutic, Persons 19, Manoylović, Salic, Joesaar, West, Zubac 6, Kovacevic 10, Grahovac, Hallovic 10, Jasarevic

 

Reklama
Opublikowano: 15.10.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane