Aniołki
Foto: screenshot

HMŚ 2026: Mocne „Aniołki Matusińskiego” i Skrzyszowska! Wieczorem będzie walka o medale!

W porannej sesji eliminacyjnej pewny awans do finału wywalczyła sztafeta kobieca 4×400 metrów. Świetnie z przepustką do półfinału poradziła sobie też Pia Skrzyszowska. Ciągle w walce o medal jest też w pięcioboju Adrianna Sułek-Schubert.

Reklama

Ostatnią sesję poranną Halowych Mistrzostw Świata otworzył pięciobój kobiet. W pierwszej konkurencji – 60 metrów przez płotki Paulina Ligarska mimo delikatnego spóźnienia podczas wyjścia z bloków pobiła rekord życiowy – 8.31. Troszkę słabiej wypadła Adrianna Sułek-Schubert – 8.44. W skoku wzwyż obie nasze pięcioboistki pokonywały poprzeczkę zawieszoną na 1.69, 1.72 m. Problemy zaczęły się przy 1.75. zarówno Ligarska jak i Sułek-Schubert musiały się poprawiać. Rekordzistka Polski zrobiła to w drugiej próbie, a wiceliderka światowych tabel niestety zakończyła skok wzwyż z wynikiem 1.72. Sułek-Schubert natomiast kontynuowała dobrą passę i ustanowiła najlepszy wynik w tym sezonie pokonując 1.78 m. Chwilę później biało-czerwona w drugiej próbie przeskoczyła poprzeczkę zawieszoną na 1.81. To najlepszy jej wynik po przerwie macierzyńskiej! Polka atakowała 1.84, ale trzykrotnie poprzeczka spadła. W pchnięciu kulą Ada dołożyła rekord życiowy – 14.89 m, a Ligarska w najdalszej próbie posłała kulę na 14.11 m. Po trzech z pięciu konkurencjach Sułek-Schubert znajduje się na czwartej pozycji z 2875 pkt. Jej strata do trzeciego miejsca nie jest duża, ale kluczem będzie skok w dal, w którym ostatnio Polka nie prezentowała wybitnej formy.

W finale skoku w dal Anna Matuszewicz przekroczyła pierwszą próbę. W drugiej skoczyła 6.08 m, a w trzeciej znacząco się poprawiła – 6.50 ma. Aby mieć prawo startu w kolejnych kolejkach Polka musiała w czwartej próbie znów oddać dłuższy skok. Tak się jednak nie stało. 6.33 zakończyło jej start i dało dziewiąte miejsce. Mistrzynią świata została Agate De Sousa – 6.92 m).

W eliminacjach sztafety 4×400 metrów mężczyzn pobiegli: Marcin Karolewski, Wiktor Wróbel, Remigiusz Zazula i Mateusz Rzeźniczak. Oszczędzany na ewentualny finał był Kajetan Duszyński. Po pierwszych dwóch zmianach Polacy byli blisko rywali. Podczas trzeciej Zazula stracił na końcówce dość dużo i Rzeźniczak mimo próby pogoni doprowadził naszą sztafetę na czwartym miejscu (3:06.30), zatem trzeba było czekać czy ten czas wystarczy do awansu do finału. Niestety w drugim biegu okazało się, że Jamajka zepchnęła naszą reprezentację na miejsce nie dające przepustki. Do awansu zabrakło 0.62 sekundy.

W finale pchnięcia kulą Konrad Bukowiecki po pierwszej kolejce – 20.62 plasował się na trzecim miejscu. Po drugiej, która nie przyniosła lepszego pchnięcia spadł na piątą lokatę, a po trzeciej (której nie chciał mierzyć) na ósmą. W czwartej natomiast wyrzucił kulę poza sektor rzutów. W piątej kolejce nic się nie zmieniło i Bukowieckiego sklasyfikowano na ósmej pozycji. Po złoto sięgnął Nowozelandczyk Tom Walsh (21.82).

Kapitalnie zaprezentowały się „Aniołki Matusińskiego” w zestawieniu: Marika Popowicz-Drapała, Anna Gryc, Anastazja Kuś i Justyna Święty-Ersetic. Wszystkie zmiany wyszły im bardzo dobrze. Polki trzymały się Holenderek, które prowadziły, ale na ostatniej Justyna Święty-Ersetic na samej końcówce wyprzedziła Holenderke wygrywając bieg eliminacyjny (3:28.06).

Duże nadzieję wiązaliśmy z Pią Skrzyszowską. Polska płotkarka w drugim biegu eliminacyjnym była pierwsza (7.84) i pewnie awansowała do półfinału.

Reklama
Opublikowano: 22.03.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane