LKE: Jagiellonia Białystok przypieczetowała awans do fazy ligowej!

Nie było łatwo, rywal postawił się Jagiellonii Białystok, aczkolwiek podopieczni Adriana Siemieńca zremisowali w rewanżu z Dinamem Tirana, aczkolwiek zaliczka z pierwszego spotkania pozwoliła im na awans do fazy ligowej Ligi Konferencji Europy.

Reklama

Jagiellonia po raz kolejny stawiła czoła trudnemu rywalowi w Lidze Konferencji Europy i zapewniła swoim kibicom emocje od pierwszej do ostatniej minuty. Spotkanie z Dinamo obfitowało w groźne sytuacje, niespodziewane zwroty akcji i spektakularne interwencje bramkarzy.

Dzisiejszy mecz  mógł się zacząć bardzo źle dla Jagiellonii. Dinamo miało świetną okazję już po 45 sekundach, gdy na lewym skrzydle przebił się Dajvi Bregu i dośrodkował na pole karne. Nani (ale nie ten z Manchesteru United) uderzył z główki i piłka dosłownie o milimetry minęła słupek. Abramowicz odprowadzał ją tylko siłą woli. Trzeba przyznać, że „Jaga” spóźniła się na pierwszą lekcję, ale miała szczęście, że to tylko godzina wychowawcza. Dużo roboty miał Norbert Wojtuszek, ale oprócz tej pierwszej nieudanej akcji, w późniejszych minutach prezentował się solidnie w odbiorze. To Albańczycy przeważali w pierwszym kwadransie. W 17. minucie Jagiellonia odpowiedziała swoją „setką”. Alex Pozo dośrodkował z prawego skrzydła prosto na głowę Afimico Pululu, a ten uderzył z sześciu metrów tak, że bramkarz gospodarzy sparował ją na samej linii. Piłka trafiła znowu pod nogi Pululu, lecz tym razem został zablokowany przez obrońcę i doskonałą szansę trafił szlag. Sławomir Abramowicz rozgrzał się w 21. minucie, kiedy to pierwszy celny strzał oddał lewą nogą Lorenco Vila, bo miał trochę miejsca z lewej strony. Uderzył bardzo lekko, po ziemi i w środek. Cały czas to Albańczycy cisnęli i znów byli bliscy pierwszego trafienia – tym razem po stałym fragmencie, a konkretnie po rzucie rożnym. Wykonywał je… środkowy napastnik – Dejvi Bregu. Główkę wygrał Ledio Beqja i zgrał do kolegi, lecz Vila źle nakrył piłkę wolejem, choć miał dość trudną pozycję i blisko stojącego przy nim Wdowika. Niemniej gospodarze oddali strzał z piątego metra. Jagiellonia dobrze wyszła spod pressingu rywali w 35. minucie, ale Afimico Pululu nie przypilnował pozycji spalonej. Popędził sam na sam, pewnie pokonał bramkarza, ale powtórki pokazały, że napastnik był ewidentnie wychylony. Akcja jednak na duży plus, „Jaga” wymieniła kilka podań i uwolniła Jesusa Imaza w środku pola, który miał dużo miejsca na rozegranie. Po drugiej stronie cały czas niebezpieczne wrzutki ze stałych fragmentów słał wspomniany Bregu, a w 41. minucie nawinął Leona Flacha „na raz” i uderzył ponad bramką. „Jaga” grała tak sobie, ale przynajmniej nic nie straciła.

 

Tym razem Jagiellonia nie zamierzała biernie się przyglądać i od razu zastosowała wysoki pressing, który przyniósł korzyść. Po takim zagonieniu rywali w ich róg i odbiorze piłki Pululu wypuścił w uliczkę Dawida Drachala, ale czujnie wyszedł bramkarz Aldo Teqja i uprzedził Polaka. Jeszcze lepiej za to zachował się po drugiej stronie Sławomir Abramowicz. Za paradę z 57. minuty koledzy wiszą mu dobre piwo (albo sok marchwiowy jeśli nie pije). To była naprawdę kapitalna parada. Bregu uderzył dobrze, ale interwencja polskiego golkipera nie dość, że efektowna, to efektywna. O jakości drugiej połowy najlepiej niech świadczy fakt, że w 67. minucie mieliśmy… dopiero drugi strzał, tyle że drugi celny i – niestety dla nas – piłka wylądowała w siatce Sławomira Abramowicza. Świetną kontrę rozpoczął spod własnej bramki Lorran, minął dwóch rywali, wytworzył przestrzeń i oddał ją kreatywnym kolegom. Piłka poszła na prawe skrzydło do Bekima Maliqiego, który pojawił się na murawie. A potem… piłkarskie jaja, kuriozum, B Klasa, synchronizacja jak w łyżwiarstwie figurowym – obaj stoperzy „Jagi” nie trafili w piłkę w ciągu sekundy! No to Bregu z tego skorzystał.

Albańczycy nie zamierzali na tym poprzestać. W 77. minucie Adrian Siemieniec zdjął Afimico Pululu i wprowadził w jego miejsce Dimitrisa Rallisa. I to była dopiero bombowa zmiana! Grecki snajper w niecałe 90 sekund, odkąd postawił stopę na boisku i od razu w swoim pierwszym kontakcie z piłką dał remis! Albańczycy wykłócali się, mieli ogromne pretensje do arbitra o to, że Jagiellonia albo wykonała aut nieprawidłowo. Prawdopodobnie chodziło im o to, że stopa wykonującego dotykała linii. Pozo w każdym razie dostał podanie, pomknął skrzydłem i to on asystował do Rallisa. W końcówce doszło jeszcze do sporej awantury i przepychanki między zawodnikami. W pewnym momencie odepchnięty został Jesus Imaz. Wszystko zaczęło się od brzydkiego faulu Naniego, który trochę chamsko kopnął Pietuszewskiego, a później… poprawił mu piłką. Widział to i doskoczył do niego Rallis, by bronić młodszego kolegę i się trochę z Nanim poszarpał. Na murawę lądowały też butelki czy kubki z trybun. Sporo osób było zaangażowanych w szarpaninę. Posypało się kilka kartek, w tym dla największych „kogucików” – Naniego i Rallisa. Nawet Adrian Siemieniec dostał „żółtko”, a przecież zawsze jest spokojny.

Żadne bramki już nie padły, choć gospodarze w doliczonym czasie mieli jeszcze groźną szansę. Jagiellonia wybroniła remis 1:1 i drugi raz z rzędu zagra w fazie ligowej Ligi Konferencji.

 

Liga Konferencji – rewanżowy mecz fazy play-off

Dinamo City Tirana – Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)

 Dejvi Bregu 68′- Dimitris Rallis 79′

Dianmo City: ldo Teqja – Jorgo Meksi (62′ Hekuran Berisha), Ledio Beqja (62′ Bruno Dita), Naser Aliji, Lorran – Tiago Nani, Klevi Qefalija (37′ Eridon Qardaku), Karamba Gassama (84′ Florenc Ferruku) – Bernard Berisha, Dejvi Bregu, Lorenco Vila (62′ Bekim Maliqi).

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek (63′ Oskar Pietuszewski), Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Bartłomiej Wdowik – Alejandro Pozo, Leon Flach, Dawid Drachal (71′ Taras Romanczuk) – Louka Prip (77′ Dusan Stojinović), Afimico Pulul

 

Reklama
Opublikowano: 28.08.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane