ME: Triumf na otwarcie imprezy! Nie obyło się bez potknięcia…

Reklama

Rywalizację w Mistrzostwach Europy rozpoczęła reprezentacja mężczyzn. Biało-Czerwoni swój pierwszy mecz rozegrali z drużyną z Portugalii.

Mecz rozpoczęliśmy z wysokiego „C”, od razu zapewniając sobie bezpieczną przewagę (7:2). Przeciwnicy średnio radzili sobie z naszą zagrywką, potężne bomby serwowali Bartosz Kurek i Wilfredo Leon. Chwilę później swoje zaczął dokładać Biało-Czerwony blok (13:8). Podopieczni Vitala Heynena grali bardzo pewnie. Konsekwentnie punktowali, przez co z każdą minutą byli bliżej zakończenia odsłony na swoją korzyść (18:11). Andre Lopes próbował jeszcze postraszyć nas zagrywką ale okazało się to za mało na tak rozpędzoną drużynę Polaków. Odsłonę zakończył as serwisowy Jakuba Kochanowskiego. Polacy triumfowali z wysoką przewagą, 25:16.

W drugi set reprezentacja Portugalii weszła o wiele lepiej, przez co od startu wynik oscylował w okolicach remisu (5:4). Nadal mocnych nie było na Wilfredo Leona. Raz po raz punktował atakiem, zaskakując rywali (11:8). Nieco rozstroiła się nasza zagrywka. Zawodnicy często uderzali w aut, przez co wynik kolejny raz się wyrównał (12:12). Zaczęliśmy popełniać coraz więcej prostych błędów, co Portugalczycy chętnie wykorzystali. Wyrwali do przodu i po chwili to oni mieli przewagę (14:18). W ostatniej możliwej chwili Polacy wzięli się co prawda za odrabianie strat (18:20), ale nim się obejrzeliśmy rywale z powrotem mieli cztery oczka więcej na swoim koncie (18:22). W samej końcówce na boisku pojawili się Łukasz Kaczmarek i Grzegorz Łomacz, a po chwili jeszcze Kamil Semeniuk. Mimo rotacji nie udało się uratować seta. Rywale triumfowali 25:22.

W trzecią odsłonę weszliśmy z podobną energią, co w pierwszą. Od razu wyrobiliśmy sobie bezpieczną przewagę (7:3). Po Portugalii z drugiego seta nie było śladu. Ich skuteczność drastycznie spadła, przez co nasi siatkarze mogli rozwinąć skrzydła i grać swoją siatkówkę (13:7). Ponadto udało nam się z powrotem uruchomić swoją zagrywkę. Z każdą kolejną akcją rozkręcali się skrzydłowi. Z taką dyspozycją nie było trudno utrzymywać kontrolę. Wszystko wskazywało na to, że set padnie łupem naszej reprezentacji i tym samym obejmiemy prowadzenie w całym spotkaniu (19:11). Ostatnie słowo należało do Tavaresa, który pomógł nam zakończyć seta autową zagrywką (25:16).

Na początku czwartego seta nasi zawodnicy wyglądali minimalnie lepiej. Cały czas mieli kontrolę nad grą, jednak przewaga nie była aż tak znacząca (5:4). W dalszym ciągu niekoniecznie skutecznie działała nasza zagrywka ale mimo to utrzymywaliśmy dwu-trzy punktowy dystans (11:9). Set powoli wchodził w decydująca partię, a Biało-Czerwoni zaczęli „odjeżdżać” wynikiem. Trener reprezentacji Portugalii jeszcze próbował ratować sytuację i brać przerwę na żądanie (17:12). Mimo pauzy jego zawodnicy nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonego Leona. Kolejny raz z zagrywki punktować zaczął Kurek. Przy stanie 20:15 trener Heynen zdecydował się wyciągnąć z kwadratu rezerwowych Tomasza Fornala. Młody przyjmujący od razu rozbił linię przyjęcia rywali. Portugalczycy nie byli w stanie odwrócić losów spotkania. Naszą wygraną przypieczętował Marques, który trafił z zagrywki w taśmę (25:19).

Polska – Portugalia 3:1 (25:16, 22:25, 25:16, 25:19).

Polska: Nowakowski (8), Kurek (18), Leon (14), Drzyzga (2), Kubiak (12), Kochanowski (14),  Zatorski (libero), Kaczmarek, Łomacz, Semeniuk (1), Bieniek (3), Fornal, Wojtaszek (libero)

Portugalia: Sinfronio, Reis (7), Cveticanin (6), A. Ferreira (15), Tavares, Lucas Gaspar, Casas (libero), Marques (1) Da Silva Violas, M. Ferreira (5), P. Martins (5), L. Martins

Reklama
Opublikowano: 02.09.21

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane