Powołania reprezentacji Polski

Mecz towarzyski: Reprezentacja Polski nie zatrzymała Ukrainy!

Pierwszy czerwcowy towarzyski mecz reprezentacji Polski zakończony niepowodzeniem. Ukraina była bardziej skuteczna.

Reklama

„Starcie ofiar Szewdów” – tak przez wielu był tytułowany dzisiejszy mecz reprezentacji Polski z reprezentacją Ukrainy, wszystko dlatego, że to właśnie podopieczni Grahama Pottera wyeliminowali obie kadry z walki o fazę grupową mistrzostw świata w USA, Meksyku i Kanadzie. Mimo tego, że bilans meczów bezpośrednich przemawiał na korzyść biało-czerwonych to na Tarczyński Arena w niedzielne popołudnie była Ukraina.

 

 

Od pierwszych minut to podopieczni Jana Urbana mieli większą ochotę do kreowania ofensywnych natarć. Pierwsze takie miało miejsce w siódmej minucie, kiedy Arkadiusz Pyrka nie opanował podania od Roberta Lewandowskiego. Polskie zrywy ofensywne były również efektem działań Nicoli Zalewskiego. To właśnie za jego sprawą pierwszą swoją okazję strzelecką mógł mieć Robert Lewandowski, lecz ten nie zdołał utrzymać się przy piłce. W kolejnych akcjach reprezentacja Polski miała więcej z gry, lecz nie potrafiła skutecznie zagrozić bramce strzeżonej przez Anatoliya Trubina. W 17. minucie natomiast to kadra Ukrainy cieszyła się z bramki. Wówczas Tsygankov podawał Yarmolenko w pole karne, a zdezorientowany Marcin Bułka skapitulował, szybko do akcji wkroczył jednak arbiter boczny sygnalizując spalonego. Chwilę później na listę strzelców wpisać mógł się młody Oskar Pietuszewski, którego prostopadłą piłką uruchomił Jakub Piotrowski, aczkolwiek wychowanek Jagiellonii oddał łatwy do obrony strzał. Walka w tej połowie nie toczyła się zawsze w sposób piłkarski, ponieważ w 27. minucie Roman Yaremczuk agresywnie odepchnął Tomasza Kędziorę, aczkolwiek arbiter główny nie ukarał żadnego z piłkarzy. To właśnie wtedy przyszedł, jak grom z jasnego nieba, całkowity zwrot akcji, bowiem w 34. minucie po niecelnym podaniu Sebastiana Szymańskiego do Jakuba Piotrowskiego futbolówkę przejął Wiktor Cyhankow i wyłożył piłkę Romanowi Yaremczukowi, który bezlitośnie umieścił ją w bramce efektownym strzałem z dystansu. Od tej chwili ofensywne natarcia reprezentantów biało-czerownych barw przestały być całkowicie widoczne i to goście przejęli inicjatywę: całkowicie wyłączeni z gry zostali funkcjonujący znakomicie na początku zarówno Oskar Pietuszewski jak i Nicola Zalewski, a ukraińska kadra czuła się w tej sytuacji znakomicie. Kolejne próby ofensywnych wejść próbowali Yaremchuk, Sudakov, czy Yarmolenko i to właśnie ten ostatni całkowicie uciszył doping na Tarczyński Arenie na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy.

Początek drugiej odsłony tego spotkania był mniej dynamiczny niż pierwszej, aczkolwiek mimo tego szans nie brakowało. Już w 48. minucie gry w szesnastce przyjezdnych upadł Kuba Kamiński, aczkolwiek Filip Glova nie zareagował w żaden sposób. Kolejna szansa miała miejsce w 55. minucie, gdy Anatolij Trubin świetnie interweniował przy strzale Karola Świderskiego. W 55. minucie na placu boju pojawił się kolejny debiutant Norbert Wojtuszek, który wraz z Filipem Rózgą zastąpił Arkadiusza Pyrkę i Nicolę Zalewskiego. Roszady te nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, bowiem Ukraina skutecznie trzymała Polaków z dala od własnego pola karnego, a taki obraz gry utrzymywał się do samego końca meczu.

 

Przed kadrą Jana Urbana jeszcze jedno czerwcowe spotkanie. Już we wtorek Polacy zmierzą się z Nigerią w Warszawie.

Mecz towarzyski reprezentacji

Polska – Ukraina 0-2

Gole: Yaremczuk 34′ Yarmolenko 44′

Polska: Marcin Bułka – Przemysław Wiśniewski (Wójcik 46′), Tomasz Kędziora, Jakub Kiwior – Arkadiusz Pyrka, Piotr Zieliński (Kapustka 46′), Jakub Piotrowski, Nicola Zalewski – Sebastian Szymański, Robert Lewandowski (Żukowski 46′), Oskar Pietuszewski (Kamiński 46′).

Ukraina: Anatolij Trubin – Ołeksandr Romanczuk, Eduard Sarapij, Mykoła Matwijenko, Witalij Mykołenko – Andrij Jarmołenko, Ołeh Oczeretko, Wiktor Cyhankow, Jehor Nazaryna, Heorhij Sudakow – Roman Yaremczuk

 

Reklama
Opublikowano: 31.05.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane