Polsat Sport

Mediolan-Cortina 2026: Czy Polska nie była gotowa na igrzyska? Mamy kolejne komentarze

Czy Polska nie była w pełni przygotowana na imprezę czterolecia? Wypowiedzi polskich sportowców stawiają sprawę jasno.

 

Reklama

Do piątkowego południa na koncie polskich olimpijczyków były dwa srebra i brąz Kacpra Tomasiaka (jednak srebro w duecie z Pawłem Wąskiem) oraz srebro Władimira Semirunnija w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10000 metrów.

W całej euforii związanej z sukcesami polskich olimpijczyków znajdują się również przykre dla polskiego sportu informacje, dotyczące braku odpowiednich warunków w trakcie przygotowania do najważniejszej imprezy w sezonie.

Wojna domowa w środowisku łyżwiarskim! PZŁS odpowiedział na zarzuty Andżeliki Wójcik

Pierwszą z osób, które skarżyła się na brak wystarczających środków do treningu przed igrzyskami olimpijskimi była Lubinianka Andżelika Wójcik, która po odpadnięciu w rywalizacji panczenistek na dystansie 500 metrów jasno przekazała, że przed igrzyskami została pozostawiona sama sobie bez trenera:

Ten sezon startowy przygotowywałam się sama. Byłam bez trenera od początku cyklu Pucharu Świata. To przykre – stwierdziła podczas wywiadu panczenistka.

Jeszcze wcześniej o swoich treningach i 9-letnim sprzęcie wypowiedziały się polskie saneczkarki Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska, które nie ukrywały radości z zajęcia szóstego miejsca:

– Nasze sanki mają dziewięć lat i przy starcie skrzypią, jak stara szafa – oznajmiła Domowicz – Jest sezon olimpijski, a nie dostałyśmy nowych metali. Jak mamy gonić świat? Może, jak trochę więcej osób uwierzy w nasz sport i pojawią się sponsorzy, a do tego zmienią się ludzie w związku, to może wtedy coś drgnie. Liczę na to, bo obecnie wiele spraw stoi w miejscu od dekady, co jest bardzo przykre. Fajnie byłoby iść do przodu, a nie cofać się o kilka kroków w tył.

W piątkowe przedpołudnie natomiast kolejną skazę na olimpijskich przygotowaniach pozostawiła reprezentantka Polski bobsleju – Linda Weiszewski, która również jasno skrytykowała warunki do przygotowań:

Odstajemy bardzo (od reszty świata – przyp. red.) my jeździmy na Seicento, oni jeżdzą na Porche i to jest ta różnica. Nie da się prześcignąć Seicento Porche. Nasz bobslej kosztuje 150 tysięcy złoty, a Amerykanów 500 tysięcy, a Niemców pod milion podchodzi – Gdyby był tor to można byłoby testować sprzęt, płozy, cokolwiek, a tu panuje jedna wielka niewiedza.

Reklama
Opublikowano: 20.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane