Sztafeta biathlonowa zmiana polskiej drużyny na igrzyskach Mediolan-Cortina 2026
TVP Sport

Mediolan-Cortina 2026: Polska sztafeta biathlonowa w pewnej chwili była w TOP6! Skończyli tuż za dziesiątką

Polscy biathloniści mieli szansę na miejsce w czołówce sztefety biathlonowej na dystanie 7,5 kilometrów. Skończyli tuż za dziesiątką.

Reklama

Konrad Badacz, Marcin Zawół, Grzegorz Galica i Jan Guńka znów pojawili się na trasie olimpijskiego biathlonu. Tym razem mogliśmy oglądać Polaków w rywalizacji sztafety na dystanie 7,5 kilometrów, gdzie w pewnej chwili zajmowali czołową pozycję, kluczowa nieskuteczność na strzelnicy.

Cała stawka ruszyła z impetem, a w środku peletonu od razu zameldował się Konrad Badacz. Pierwsze kilometry były nerwowe, tempo mocne, każdy walczył o dobrą pozycję przed wjazdem na strzelnicę.

I tam Badacz pokazał klasę. Leżenie – pięć strzałów, pięć trafień. Spokojny rytm, zero zawahania. Polska zaczęła przesuwać się w górę klasyfikacji. Druga wizyta na strzelnicy tylko potwierdziła jego świetną dyspozycję. Biało-Czerwoni wskoczyli na siódme miejsce, a przez chwilę byli nawet na szóstej pozycji. W strefie zmian zrobiło się naprawdę gorąco – zaczęliśmy realnie patrzeć w stronę ścisłej czołówki.

Końcówka pierwszej zmiany okazała się jednak niezwykle wymagająca. Tempo czołówki było zabójcze, a Badacz nieco stracił moc na ostatnich podbiegach. Rywale minęli go tuż przed przekazaniem pałeczki i Polska spadła na 15. miejsce. Straty czasowe nie były ogromne, ale w tak wyrównanej stawce każdy metr miał znaczenie.

Grzegorz Galica ruszył do odrabiania strat. Na trasie walczył ambitnie, próbował trzymać kontakt z grupą pościgową. Po kolejnym strzelaniu sytuacja nie uległa poprawie – wciąż byliśmy na 15. pozycji. Decydująca okazała się seria w stójce. Jedno pudło oznaczało dodatkowe napięcie i konieczność sięgania po zapasowy nabój. Strata kilku sekund zabolała, choć ostatecznie Polacy przesunęli się na 13. miejsce. Walka była niezwykle zacięta – różnice między zespołami topniały i rosły dosłownie na każdym podbiegu.

Jan Guńka przejął sztafetę jako trzynasty. Od pierwszych metrów było widać determinację. Na strzelnicy zachował chłodną głowę – pierwsza seria pozwoliła Polsce awansować na 12. miejsce. Na trasie biegł równo, technicznie, nie pozwalał rywalom odjechać. Każde okrążenie to była walka o utrzymanie kontaktu z drużynami balansującymi na granicy czołowej dziesiątki.

Na ostatnią zmianę wyruszył Marcin Zawół. Startował on z 12. pozycji, ale strata do rywali była do odrobienia. Ostatnie 7,5 km to czysta adrenalina – szybkie tempo, agresywne podbiegi, nerwowe spojrzenia na międzyczasy. Zawół walczył do końca, nie odpuszczał ani na trasie, ani na strzelnicy. Próbował jeszcze wycisnąć z organizmu ostatnie rezerwy, by wskoczyć do pierwszej dziesiątki.

Najlepsi okazali się Francuzi, srebro padło łupem Norwegów, natomiast na ostatnim stopniu podium znaleźli się Szwedzi.

Reklama
Opublikowano: 17.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane