Foto: Jimmie 48 Tennis Photography

Merida WTA: Magdalena Fręch broniła piątej piłki setowej, a i tak wygrała!

Magdalena Fręch razem Magdą Linette grają dalej Meksyku. Łodzianka pokonała Heather Watson.

Reklama

Magdalena Fręch rozpoczęła zawody w meksykańskiej Meridzie. Polka stoczyła naprawdę wyrównany bój z turniejową siódemką Heater Watson. Mimo początkowych komplikacji łodzianka postawiła na swoim i tryumfując zapewniła sobie awans do kolejnej fazy.

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla Magdaleny Fręch. Już w pierwszej akcji popisała się finezyjnym skrótem, a w kolejnych wymianach konsekwentnie budowała przewagę. Po trudnym trzecim gemie prowadziła już 3:0. Co prawda Maria Timofiejewa zdołała utrzymać serwis, wychodząc z opresji przy stanie 15-30, ale był to moment zwrotny w tej części meczu. Zawodniczka z Uzbekistanu zaczęła grać odważniej i przejmować inicjatywę, podczas gdy Fręch wyraźnie się wycofała. W piątym gemie 22-latka odrobiła stratę przełamania, a chwilę później wywalczyła kolejne break pointy. Przy decydującej okazji Polka popełniła błąd i zrobiło się 4:3 dla Timofiejewej z przełamaniem. Na szczęście rywalka nie potwierdziła przewagi własnym podaniem. Fręch natychmiast odpowiedziała przełamaniem powrotnym, wykorzystując pomyłkę przeciwniczki. Następnie wyszła obronną ręką ze stanu 15-30 i znów objęła prowadzenie. Końcówka seta dostarczyła efektownych wymian. W dziewiątym gemie kibice zobaczyli długą, widowiskową akcję zakończoną mocnym forhendem Fręch. Aby pozostać w grze o partię, Timofiejewa musiała utrzymać serwis, lecz presja okazała się zbyt duża. Polka przełamała ją do zera i zamknęła pierwszego seta wynikiem 6:4.

Drugą odsłonę serwem rozpoczęła Fręch, jednak mimo pierwszej piłki gemowej to ona straciła podanie po własnym błędzie. Szybko jednak zareagowała — natychmiast odrobiła stratę, a po trzech gemach ponownie prowadziła. Wydawało się, że złapała odpowiedni rytm, choć przy szansie na trzecie „oczko” z rzędu nie zdołała postawić kropki nad i i długi gem padł łupem Timofiejewej. Od tego momentu trwała seria przełamań, którą rozpoczęła i zakończyła reprezentantka Uzbekistanu. Gdy w ósmym gemie utrzymała serwis, objęła prowadzenie 5:3. Już w kolejnym rozdaniu miała setbola, ale Fręch wyszła z tarapatów i zmniejszyła straty. Przy własnym podaniu Timofiejewa miała łącznie pięć piłek setowych, jednak żadnej nie wykorzystała. Polka doprowadziła do break pointa i natychmiast zamieniła go na wyrównanie 5:5. Emocje sięgnęły zenitu w końcówce. Po jedenastym gemie to Maria była bliżej triumfu w secie, choć wcześniej to Fręch miała okazję na 6:5. Przy kolejnym serwisie Uzbekistanki znów doszło do przełamania, co oznaczało tie-break. W nim Timofiejewa prowadziła 5-4 i miała dwa serwisy, lecz oba przegrała. Fręch wywalczyła meczbola — pierwszego jeszcze nie wykorzystała, ale po zmianie stron otrzymała następną szansę. Rywalka nie wytrzymała napięcia i popełniła błąd, a kapitalny powrót Polki w drugim secie stał się faktem.

Merida WTA – 1/16 finału
Magdalena Fręch – Marija Timofiejewa 2-0
(6:4, 7:6(6))

Reklama
Opublikowano: 25.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane