OBL: Arriva Polski Cukier Toruń o poziom wyższa niż GTK Gliwice
Tauron GTK przegrywa w Gliwicach z Arrivą Polski Cukier Toruń 64:111 w spotkaniu Orlen Basket Ligi. Goście przez całe spotkanie utrzymywali bezpieczną przewagę i kontrolowali grę na boisku. W ekipie zwycięskiej, najlepiej zaprezentował się Viktor Gaddefors – 22 punkty, siedem zbiórek i siedem asyst.
Mecz w Gliwicach zainaugurowali Gaddefors i Grzegorz Kamiński, dając Arrivie prowadzenie 5:1. W odpowiedzi po drugiej stronie boiska, trafiali Michael Oguine i Łukasz Frąckiewicz. Jednak rywal zdobywał kolejne punkty raz za razem i prowadził już 16 punktami, za sprawą m.in. Divine’a Mylesa i Gaddeforsa. Gospodarze nie byli w stanie zatrzymać gości i przegrywali 17 punktami po pierwszej kwarcie.
Drugą kwartę otworzył Kacper Gordon i Martins Laksa, zmniejszając stratę GTK do dziesięciu punktów. Mimo to Kamiński i Michael Ertel ponownie trafiali swoje kosze i powiększyli przewagę do aż 26 punktów. Miejscowi byli w bardzo trudnej sytuacji, ale próbowali ja poprawić m.in. Mario Ihring i Chris Czerapowicz, dzięki czemu ich strata zatrzymała się na 23 oczek.
Po przerwie Myles i Kamiński, podwyższyli prowadzenie do 40 punktów, a ekipa z Gliwic była bezsilna. W ostatniej kwarcie, sytuacja dla gospodarzy nadal była bardzo zła. Goście kontrolowali swoje prowadzenie i dowieźli zwycięstwo do końca z przewagą 47 punktów.
Tauron GTK Gliwice – Arriva Polski Cukier Toruń: 64:111 (14:31,20:26,13:27,17:27)
Tauron GTK Gliwice: Ihring 11, Czerapowicz 11, Toppin 11, Oguine 10, Frąckiewicz 8, Gordon 7, Piśla 2, Laksa 2, Busz 2, Jodłowski 0, Jopek 0
Arriva Polski Cukier Toruń: Gaddefors 22, Kamiński 18, Ertel 15, Diduszko 14, Myles 9, Benson 9, Abu 6, Lipiński 6, Wilczek 5, Grochowski 4, Sowiński 3
Polecane
Koszykówka08.06.26OBL: Zastal wygrywa pierwszy mecz finałów
Karol Makowski
Koszykówka02.06.26FOTORELACJA: Orlen Basket Liga Legia Warszawa – Dziki Warszawa
Karol Makowski
Koszykówka02.06.26OBL: Legia w finale
Karol Makowski
Koszykówka31.05.26OBL: Orlen Zastal wraca do finału po pięcu latach
Karol Makowski