NICHOLAS JOHNSON fot. Karol Makowski polski-sport.pl

Orlen Basket Liga: Mistrz Polski przegrywa we własnej hali

Mistrzowie Polski Trefl Sopot przegrywają drugi mecz z rzędu i czwarty w tym sezonie we własnej hali.  Sopocianie drugi raz przegrali z PGE Startem w tym sezonie.

 

Spotkanie od początku było dość wyrównane, chociaż po trójce Tevina Browna to przyjezdni byli lepsi o cztery punkty. Szybko sytuację zmieniali jednak Nick Johnson oraz Nahiem Alleyne. Z drugiej strony ważne rzuty trafiali też Manu Lecomte i Courtney Ramey. Ostatecznie dzięki rzutom wolnym CJ Williamsa po 10 minutach było 22:25. W drugą kwartę PGE Start wszedł małą serią 0:5 i po trójce Rameya prowadził ośmioma punktami. Później ta różnica wzrosła do 14 punktów dzięki kontrze wykończonej przez Tyrana De Lattibeaudiere’a. Sopocianie mieli teraz spore problemy z konstruowaniem swoich akcji, a rywale kontrolowali sytuację. Po kolejnym zagraniu Rameya przyjezdni prowadzili 20 punktami. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 38:61!

Trzecią kwartę zespół trenera Żana Tabaka rozpoczął od serii 8:0, a dopiero po ponad dwóch minutach przerwał to Tyran De Lattibeaudiere. Lublinianie nie grali może już aż tak dobrze w ataku, ale po kolejnych rzutach Tevina Browna utrzymywali wysokie prowadzenie. Następne zagrania Lattibeaudiere’a sprawiały, że po 30 minutach było 57:77. Gospodarze nie zamierzali się poddawać – kolejną część meczu również rozpoczęli od serii 8:0, licząc na powrót do rywalizacji. Nick Johnson zmniejszył straty nawet do 11 punktów. Starał się na to reagować Filip Put, ale prowadzenie przyjezdnych było już mocno zagrożone. Po późniejszych trafieniach Mikołaja Witlińskiego oraz Aarona Besta sopocianie przegrywali już tylko punktem! W samej końcówce Weathers zablokował Lecomte’a, więc ostatnia akcja w ataku należała do sopocian. W kluczowym momencie Ramey wyciągnął piłkę Johnsonowi i… to zakończyło mecz.

Dla Trefla najwięcej 19 pkt zdobył Aaron Best, a dla lublinian 17 Courtney Ramey.

TREFL  SOPOT  – PGE START LUBLIN  87:88  (22:25, 16:36, 19:16, 30:11)

Reklama
Reklama
Opublikowano: 04.04.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane