Orlen Basket Liga: Energa Trefl z wygraną w Warszawie
Fatalna postawa na wlasnej tablicy i słaba przez większość spotkania dyspozycja w rzytach z dystansku sprawiły, że próbujące gonić sopocian, warszawskie Dziki pierwszy mecz we włanej hali zakończyły porażką.
Spotkanie lepiej zaczęły Dziki. Szybkie 6:0 na otwarcie dawało nadzieję na mocny początek. Jednak na odpowiedź sopocian nie czekaliśmy za długo. Swoje trafienia zaliczał Paul Scruggs. Szybko się pjawił na tablicy remis 9:9. Jednak to podziałało mocno na gospodarzy. Skuteczne rzuty Soaresa i Chaveza dawały Dzikom nawet siedem oczek przewagi. Jednak w tym momencie stołeczny stanął w ataku. Trefl powoli zaczął grać swoje. Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty w niespełna pięć minut sopocianie zaliczyli serię 14:0. Dziki grały długie nie skuteczne akcje w ataku zkończone stratą, błędem 24 sekund lub nie dolotem piłko do kosza. Goście wykorzystali swoje szanse wychodząc na siedem oczek przewagi już w trzynastej minucie. Gdy trójkę dorzucił Kasper Suurorg po raz pierwszy goście prowadzili dwucyfrowo. To dopiero był początek. Trefl przyśpieszał, sprawiało problemy warszawskiemu zespołowi. Po kolejnej trójce Mindaugasa Kaciniasa przewaga gości rosła do dwunastu oczek. Dziki bez celnych rzutów dystansowych, które męczeły do tej pory nie miały odpowiedzi na szybko i skutecznie grający Trefl.
Po zmianie stron, dalej Dziki nie mogły się przełamać. Sopocianie dalej mieli świetną skuteczność z gry. Szybko się to przekładało dzięki trafieniom Scruggsa, Kociniasa i Cowellsa na prowadzenie gości 39:55. Owszem Tahlik Chavez poderwał na moment Dziki do walki. Ale siedem oczek różnicy to była granica której stołeczny zespół nie umiał przełamać. Efekt odwrotny był bardzo szybki. Sopocianie wracali na dwunastopunktową przewagę. Początek czwartej kwarty mógł dawać nadzieję, że Dziki szybko zniwelują straty. Po trójce Landriusa Hortona sopocianie prowadzili już tylko pięcioma oczkami. Jednak i na to szybko jednak znaleźli odpowiedź. Aktywni Kacinias, Scruggs i Witliński sprawiali, że ponownie na tablicy była dwucyfrowa różnica. Długo przewaga gości oscylowała wokół 9-12 oczek różnicy. Dopiero pojedyńcze trafienia Soaeresa i Hortona sprawiały, że Dziki przegrywały 80:85 na pół minuty do końca spotkania. I to było wszystko na co dziś mogli sobie pozwolić ekipa gospodarzy.
W ekipie Dzików 24 punkty, 3 zbiórki i 4 asysty zaliczył Landrius Horton, a dla Energii Trefla Sopot 19 oczek, 11 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty Mindaugas Kacinas.
DZIKI WARSZAWA – ENERGA TREFL SOPOT 80:86 (19:15, 16:31, 18:16, 27:24)