PKO Ekstraklasa: Absolutnie surrealistyczny mecz przy Bułgarskiej! Lech Poznań w ostatnich chwilach pokonał Raków
Tego, co wydarzyło się dziś w hitowym meczu Lecha Poznań z Rakowem Częstochowa arcytrudno będzie zapomnieć. W ostatnich minutach to Kolejorz zatryumfował.
Ostatni niedzielny mecz w 23. kolejce PKO Ekstraklasy urastał to rangi hitu już przed jego rozpoczęciem. Oczekiwania wobec niego zostały chyba spełnione nawet podwójnie: padło 7 goli, dwa rzuty karne i fenomenalne akcje z obu stron. Ostatecznie to lokomotywa z Poznania zastawiła punktom drogę do Częstochowy.
Pierwsza połowa w Poznaniu była jak otwarta wymiana ciosów. Już w 5. minucie po błędzie w rozegraniu Michała Gurgula i faulu Bartosza Mrozka sędzia wskazał na jedenasty metr. Jonatan Braut Brunes ustawił piłkę i spokojnym, precyzyjnym strzałem wyprowadził Raków Częstochowa na prowadzenie. Lech Poznań odpowiedział natychmiastowym naporem. Leo Bengtsson huknął z dystansu, a piłka zadrżała na poprzeczce. Mikael Ishak uderzał przy słupku, lecz kapitalnie interweniował Oliwier Zych. W 19. minucie, po analizie VAR i zagraniu ręką Ariela Mosóra, Ishak podszedł do rzutu karnego i mocnym strzałem doprowadził do remisu. Gra nie zwalniała ani na moment. Oskar Repka próbował z dystansu, ale czujny był Mrozek. W 37. minucie Raków znów przyspieszył – Brunes oddał strzał z bliska, bramkarz Lecha odbił piłkę przed siebie, a Jean Carlos dopadł do niej szybciej niż obrońcy i wcisnął do siatki. Końcówka należała do gospodarzy. Gholizadeh w 45. minucie ruszył z piłką między rywalami, przyciągnął obronę i w idealnym momencie wyłożył futbolówkę Luisowi Palmie, który bez przyjęcia uderzył pod poprzeczkę, ustalając wynik do przerwy na 2:2.
Po zmianie stron tempo nie spadło. Palma zaraz po wznowieniu przymierzył w środek bramki, a chwilę później Zych w krótkim odstępie czasu dwukrotnie ratował Raków po strzałach Bengtssona i Palmy, odbijając piłkę z najwyższym trudem. W 55. minucie napór Lecha przyniósł efekt – Ishak uderzył z bliska, Zych znów odbił, lecz Antonio Milić dopadł do dobitki i z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Raków odpowiedział uderzeniem Iviego Lopeza, po którym Mrozek wyciągnął się jak struna i sparował płaski strzał. Hiszpan dopiął jednak swego w 73. minucie, gdy z rzutu wolnego posłał piłkę nad murem, tuż pod poprzeczkę, nie dając bramkarzowi szans. W 81. minucie Stratos Svarnas zamknął dośrodkowanie Marko Bulata i skierował piłkę do bramki, lecz długa analiza VAR wykazała spalonego i gol nie został uznany. Gdy wydawało się, że remis utrzyma się do końca, w doliczonym czasie Michał Gurgul zagrał w pole karne, a Yannick Agnero odwrócony tyłem do bramki sprytnie uderzył piętą, zaskakując Zycha. W jednej z ostatnich akcji Antonio Milić i Paweł Dawidowicz zderzyli się w walce o piłkę, na murawie pojawiły się służby medyczne, lecz po chwili gra została wznowiona. Po jedenastu minutach doliczonego czasu arbiter zakończył spotkanie, które przyniosło siedem bramek i nieustanną huśtawkę nastrojów.
PKO Ekstraklasa – 23. kolejka
Lech Poznań – Raków Częstochowa 4-3 (2-2)
Ishak 19′ (k) Palma 45′ Milić 55′ Agnero 91′ – Brunes 8′ (k) Silva 37′ Lopez 77′
Lech: Bartosz Mrozek – Robert Gumny (46′ Joel Pereira), Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul – Ali Gholizadeh, Antoni Kozubal (87′ Timothy Ouma), Pablo Rodríguez, Luis Palma (78′ Patrik Wålemark), Leo Bengtsson (69′ Daniel Håkans) – Mikael Ishak (79′ Yannick Agnero).
Raków: Oliwier Zych – Michael Ameyaw, Fran Tudor, Bogdan Racovițan, Ariel Mosór (68′ Strátos Svárnas), Jean Carlos Silva (87′ Paweł Dawidowicz) – Patryk Makuch (54′ Lamine Diaby-Fadiga), Karol Struski (68′ Marko Bulat), Oskar Repka, Ivi López (87′ Isak Brusberg) – Jonatan Braut Brunes.
Polecane
Piłka nożna17.03.26Reprezentacja Polski do lat 17 kobiet awansowała na mistrzostwa Europy!
Mariusz Cichowski
Piłka nożna17.03.26Łukasz Skorupski nie pomoże kadrze! Kontuzja polskiego bramkarza!
Ewa Betlej
Piłka nożna15.03.26[WIDEO]: Oskar Pietuszewski zamienił kolejną piłkę w złoto!
Tymoteusz Mech
Betclic 1. Liga15.03.26Betclic 1. Liga: ŁKS Łódź kontynuuje serię bez zwycięstwa na własnym stadionie
Mariusz Cichowski