PKO Ekstraklasa: Górnik Zabrze zaskoczył Raków! Japończyk Yokota bohaterem meczu!
Wiele niedzielnych, piłkarskich spotkań zostało przełożonych z powodu ulewnych deszczy, ale akurat to w Zabrzu udało się rozegrać bez najmniejszych problemów. Trzeba przyznać, że kibice i piłkarze Górnika zgotowali małe piekło Rakowowi Częstochowa.
Na początku pierwszej połowy to goście odważniej ruszyli, co mogło poskutkować golem już w 4. minucie. Ostatecznie jednak Nowak strzelił w głowę Daniela Bielicy, i piłka nie znalazła drogi do siatki. Zabrzanie czyhali przede wszystkim na kontry, i okazało się to skutecznym planem na Raków. W 10. minucie Yokota uderzał dwukrotnie. Jego pierwsze przymierzenie odbił Adnan Kovacevic, ale drugie wpadło już do bramki. Dwanaście minut później Yokota miał już na swoim koncie dublet. Janża odegrał do Japończyka, a ten znów znalazł sposób na pokonanie golkipera częstochowian. W 28. minucie przyjezdni wreszcie ocknęli się oddając groźny strzał po rzucie rożnym. Racovitan jednak nie zaskoczył tym Bielicy. Na kilka minut przed przerwą gola kontaktowego próbował zdobyć wcześniej wspomniany Bogdan Racovitan, ale bramkarz gospodarzy ciągle był tam gdzie być powinien. Na kilkanaście sekund przed końcowym gwizdkiem niewiele brakowało, a Yokota miałby hattricka. Ostatecznie oddał niepotrzebnie piłkę koledze zamiast uderzać z dogodnej pozycji. Mimo tego w Zabrzu można było mówić o nie małej niespodziance po pierwszej połowie.
Jeśli ktoś myślał, że Raków w drugiej połowie ruszy na gospodarzy to grubo się pomylił. Co prawda w 49. minucie mocny strzał posłał Koczerhin, ale przeleciał on tylko obok bramki. Chwilę później częstochowianie próbowali wymusić dla siebie rzut karny, ale i to im nie wyszło. Piłkarze Rakowa momentami wyglądali jak dzieci we mgle, które nie potrafią poradzić sobie ze sforsowaniem defensywny Górnika Zabrze. W 72. minucie niezrozumiałą decyzję podjął Fran Tudor, bo zamiast przymierzyć to on szukał jeszcze jakiś innych rozwiązań. Kiedy niewiele wskazywało na to, że Raków zdoła strzelić jakiegoś gola to nagle przyszedł przebłysk Yeboaha, który wystawił ”patelnię” dla Ante Crnaca. Ten długo się nie wahał pokonując w sytuacji sam na sam Bielice. Częstochowianie w samej końcówce przycisnęli Górnik. Przed remisem uratował ich Bielica wybijając piłkę na rzut rożny po uderzeniu Crnaca.
Raków Częstochowa po tym meczu zajmuje czwarte miejsce w tabeli z dwudziestoma dwoma punktami. Górnik Zabrze pnie się coraz wyżej w górę i na ten moment plasuje się na dwunastej lokacie z trzynastoma oczkami.
Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:1 (2:0)
10′ 1:0 Daisuke Yokota
22′ 2:0 Daisuke Yokota
82′ 2:1 Ante Crnac
Górnik Zabrze: Bielica – Sekulić, Szcześniak, Janicki, Janża (34′ Siplak) – Czyż (86′ Dadok), Rasak, Pacheco – Yokota, Krawczyk (73′ Musiolik), Lukoszek (86′ Kapralik).
Raków Częstochowa: V. Kovacević – Rundić (46′ Arsenić), A. Kovacević (69′ Lederman), Racovitan – Pestka (46′ Drachal), Kochergin, Papanikolaou, Tudor, Nowak, Kittel (64′ Yeboah) – Crnac.
Polecane
PKO Ekstraklasa21.03.26PKO Ekstraklasa: Zwycięstwo Cracovii rzutem na taśmę!
Ewa Betlej
PKO Ekstraklasa20.03.26PKO Ekstraklasa: Zagłębie Lubin po raz pierwszy przegrywa drugi mecz z rzędu! Motor zmienił lidera
Tymoteusz Mech
Piłka nożna20.03.26Betclic 1. Liga: Przełamanie Stali Rzeszów
Milena Romanowska
Piłka nożna20.03.26OFICJALNIE: Jan Urban zdecydował kto zawalczy w barażach o mundial!
Tymoteusz Mech