foto: Aluron CMC Warta Zawiercie

PlusLiga: Miłe złego początki Trefla. Zawiercianie z pełną pulą w Gdańsku

Reklama

Trefl Gdańsk uległ na swoim parkiecie Aluronowi CMC Warta Zawiercie w ramach 25. serii PlusLigi. Gdańskie Lwy zaczęli mecz wyśmienicie, robiąc apetyt licznie zgromadzonej publiczności w Gdańsku. W miarę upływu czasu inicjatywę przejmowali Jurajscy Rycerze, którzy w ostatnim secie rozbili gdańszczan.

Gospodarze zaczęli bardzo mocno, od prowadzenia 3:0. Już w pierwszych akcjach gracze z Gdańska pokazali bardzo dobrą grę w ataku na piłkach sytuacyjnych – najpierw Mikołaj Sawicki, a po chwili Bartłomiej Bołądź mijali blok zawircian, uderzając do ciasnego skosu. Sporo problemu swoimi zagrywkami sprawiali obaj środkowi rywali – to właśnie przy serwisach Karola Urbanowicza Trefl odskoczył na samym początku, a gdy za linią 9 metra pojawił się Patryk Niemiec, prowadzenie gospodarzy urosło do stanu 8:3. Goście zaczęli odrabiać straty dzięki Miguelowi Tavaresowi, który zapunktował dwa razy zagrywką. Nadal pozostały jednak trzy oczka, a gdańszczanie pilnowali tego dystansu. Nie pomogły mocne serwisy Patryka Łaby i Tomka Kalembki, którzy pojawili się na boisku zadaniowo – zawodnicy Trefla uciekali z trudnych ustawień, grając na niesamowitej skuteczności w ataku. Dzięki temu utrzymali przewagę do końca i choć pierwszego setbola obronił Uroš Kovačević, to przy drugim uderzył z szóstej strefy w siatkę (25:21).

Druga partia rozpoczęła się lepiej dla Zawiercia. Znacznie poprawili grę w relacji blok-obrona, dzięki czemu szybko odskoczyli na trzy punkty. Wzmocnili też serwis – Luke Perry nie poradził sobie z floatem Miłosza Zniszczoła, w kolejnej akcji pomylił się z pajpa Sawicki i zrobiło się już 13:8. Zaliczka Aluronu CMC Warta stopniała, gdy Kovačević najpierw zaatakował w aut, a następnie dwa razy został zablokowany przez Lukasa Kampę, ale chwilę później Serb wraz ze Zniszczołem zatrzymali Bołądzia i znowu zawiercianie byli o 5 punktów z przodu. W końcówce powiększyli jeszcze przewagę, choć w ataku grali paradoksalnie gorzej niż w pierwszym secie. Kluczowe było jednak to, że sami zamurowali rywalom siatkę i dzięki temu wygrali pewnie (17:25)

Pierwsze akcje trzeciej partii przebiegały punkt za punkt, dopiero kontratak skończony przez Kwolka pozwolił gościom odskoczyć na 5:7.  Gospodarze szybko jednak wyrównali, gdy sędzia odgwizdał błąd podwójnego odbicia Konarskiemu i wrócił status quo z początku. Potrzeba było dopiero ustawienia z Miłoszem Zniszczołem na zagrywce, żeby przyjezdni w końcu złamali rywali. Najpierw Kovačević świetnie obronił atak Urbanowicza, serbski środkowy jeszcze lepiej wystawił piłkę sytuacyjną, dzięki czemu Kwolek mógł wybić ją po bloku w aut, a w kolejnej akcji to Miły pokazał się w defensywie, a reprezentant Polski po raz kolejny skończył kontrę i było 15:18. Zawiercianie znowu nie nacieszyliśmy się przewagą, bo również Trefl udowodnił, że potrafi grać w obronie i wygrał dwie kolejne akcje przy serwisach Jana Martineza. W kluczowym momencie ze świetnej strony pokazał się Konarski – najpierw stanął na czwartego do przyjęcia i precyzyjnie dograł trudną zagrywkę Sawickiego, a w kolejnej akcji sam uderzył bardzo sprytnie zza 9 metra, a w efekcie Martinez pomylił się na wysokiej piłce. Pierwszego setbola dla Jurajskich Rycerzy obronił Bołądź, trafiając po skosie w linię boczną. Po czasie dla Michała Winiarskiego Uroš szarpnął przyjęciem, ale Kwolek, mimo że dwa razy musiał radzić sobie z wysokim i szczelnym blokiem rywali, uderzał mądrze pod górę i przy drugiej próbie jednocześnie na tyle mocno, że gdańszczanie nie mieli szans na obronę.

Już w drugiej akcji czwartego seta Konarski po raz pierwszy w tym meczu zablokował Sawickiego, Zniszczoł wkrótce to samo zrobił z Niemcem i to był klucz prowadzenia gości (3:6). Do tego grona dołączył wkrótce Rejno, który z kolei złapał Urbanowicza na 11:6. Gra Trefla stopniowo się sypała, a błędy zaczęły popełniać zwykle najmocniejsze punkty – po przyjęciu Martineza na drugą stronę piłkę przechodzącą skończył Kovačević i było już 9:16. Nie tylko blok punktowy, ale również wyblok działał po stronie gości bardzo dobrze, a przodował w tym Zniszczoł, który raz za razem zahaczał piłki atakowane przez rywali, ułatwiając zadanie obrońcom. Do żadnego zwrotu akcji już nie doszło, w końcówce kontrolowaliśmy wysoką przewagę. Już pierwszą piłkę meczową wykorzystał Kalembka, który wszedł na zagrywkę i trafił idealnie między Sawickiego i debiutującego w PlusLidze pierwszego Chińczyka w historii polskiej ligi, Zhanga Jingyina. Tym samym zawiercianie zdobyli w Gdańsku komplet punktów jako dopiero druga drużyna w tym sezonie.

Trefl Gdańsk – Aluron CMC Warta Zawiercie 1:3 (25:21, 17:25, 23:25, 14:25)

MVP: Uros Kovacevic

Trefl Gdańsk: Gałązka, Wlazły, Franchi Martinez, Niemiec, Czerwiński, Nasevich, Bołądź, Kampa, Urbanowicz, Sawicki, Droszyński, Zaleszczyk, Perry, Pruszkowski

Aluron CMC Warta Zawiercie: Waliński, Kwolek, Rejno, Zniszczoł, Konarski, Kalembka, Tavares, Kozłowski, Dulski, Szalacha, Kovacević, Łaba, Danani, Makoś

Źródło: aluroncmc.pl

Reklama
Opublikowano: 19.02.23

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane