Fot. PlusLiga

PlusLiga: Projekt Warszawa nie brał jeńców! Zespół z Zawiercia bez argumentów

PGE Projekt Warszawa rozbił całkowicie Wartę Zawiercie. Trzy sety wystarczyły na nokaut.

 

Reklama

PGE Projekt Warszawa w meczu na szczycie nie pozostawił złudzeń rywalom z Zawiercia. Choć zapowiadano wyrównaną batalię i walkę na detale, stołeczny zespół od pierwszych piłek narzucił swoje warunki gry, kontrolując przebieg spotkania w każdym elemencie. Świetna organizacja w bloku i obronie, znakomicie prowadzona gra przez Jana Firleja oraz skuteczność skrzydłowych sprawiły, że Warta nie była w stanie złapać właściwego rytmu. Warszawianie momentami wręcz bawili się siatkówką, systematycznie powiększając przewagę i odbierając gościom argumenty.

 

Starcie czołowych zespołów od pierwszych minut stało pod znakiem ogromnego napięcia, które szybko znalazło ujście na parkiecie. Już na samym początku sędziowie sięgnęli po kartonik, upominając Bartosza Kwolka. Pierwsze akcje nie przyniosły rozstrzygnięcia – gra toczyła się punkt za punkt. Z czasem większą skuteczność w bloku zaczęli pokazywać siatkarze ze stolicy, co pozwoliło im wypracować kilkupunktową przewagę (7:4). Oba zespoły chętnie korzystały ze środkowych, jednak to Aaron Russell wraz z punktową zagrywką Tavaresa sprawili, że zawiercianie zbliżyli się na jedno oczko (10:9). Projekt zachował jednak spokój i kontrolę nad wydarzeniami, a dyrygujący grą Jan Firlej imponował precyzją rozegrania. Po serii dłuższych wymian gospodarze prowadzili 16:13. Warta próbowała naciskać zagrywką, lecz ryzyko przynosiło więcej błędów niż korzyści. Z kolei stołeczni, napędzani skuteczną grą Bartosza Gomułki, ponownie odskoczyli (19:16). Końcówka była już pod pełną kontrolą Projektu, a ostatni punkt pierwszego seta padł po kontrze Gomułki – 25:21.

Drugą odsłonę otworzyła rywalizacja na środku siatki. Bieniek i Kłos regularnie punktowali, a zawodnik Warty dołożył także dwa asy serwisowe, co wyróżniało się na tle wcześniejszych pomyłek. Chwilę później błąd Kevina Tillie przy siatce pozwolił zawiercianom przejąć inicjatywę, a Bieniek kontynuował świetną serię na zagrywce, dając swojej drużynie prowadzenie 6:2. Firlej i Gomułka próbowali odbudować grę gospodarzy, jednak Warta z każdą akcją grała coraz pewniej. Po skutecznym bloku na Bednorzu było już 11:6 dla gości. Kapitalne interwencje Semeniuka w obronie oraz błędy rywali szybko zmniejszyły jednak straty. Problemy Russella i Ensinga sprawiły, że Projekt doprowadził do remisu 13:13. Ten moment całkowicie odmienił obraz seta – od tej pory warszawianie narzucili swoje warunki. Kolejny skuteczny blok Gladyra oznaczał prowadzenie 20:17. Gospodarze świetnie czytali grę przeciwnika, a w końcówce bezbłędny był Bednorz, który sprytną kiwką zakończył seta wynikiem 25:20.

W trzeciej partii zespół z Zawiercia próbował zaskoczyć rywala, częściej kierując piłki do Patryka Łaby, co dało im prowadzenie 5:3. Szybko odpowiedział jednak Bednorz, a mocna zagrywka Tillie sprawiła, że Projekt objął prowadzenie 7:5. Goście wyglądali na coraz bardziej zmęczonych, a ich sytuację pogarszały kolejne błędy techniczne. Gospodarze nie zwalniali tempa, szczególnie w bloku, gdzie nadal dominował Bednorz. Zatrzymanie Łaby dało wynik 13:7. Warszawianie grali z dużą swobodą, jednocześnie w pełni panując nad przebiegiem seta. Firlej błyszczał w każdym elemencie, dokładając nawet punktowy blok na Kwolku (20:12). Końcówka to prawdziwy popis Projektu: as, blok, ponownie as i blok. Dopiero chwilowa utrata koncentracji sprawiła, że gospodarze stracili siedem punktów z rzędu. Ostateczne rozstrzygnięcie przyniósł jednak atak Karola Kłosa, który przypieczętował zwycięstwo stołecznych.

 

PlusLiga – 15. kolejka

PGE Projekt Warszawa – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0

(25:21, 25:20, 25:23)

Projekt: Firlej (4), Kłos (8), Tille (4), Semeniuk (6), Bednorz (19), Gomułka (13), Wojtaszek (libero) oraz Koppers, Kozłowski

Warta: Kwolek (10), Russell (7), Gladyr (6), Tavares (2), Bieniek (7), Ensing (8), Popiwczak (libero) oraz Bołądź (4), Łaba (5), Nowosielski, Markiewicz

 

Reklama
Opublikowano: 03.01.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane