Fot. ATP

Rotterdam ATP: Hubert Hurkacz nie dał rady Bublikowi! Wygrana o włos

Wielkie emocje ponad 140 minut ciągłej gry na korcie zakończone smutkiem. Hubert Hurkacz znów szybko żegna z z zawodami, mimo olbrzymiej szansy na wygraną.

Reklama

Wielu wciąż ma w pamięci formę jaką Hubert Hurkacz prezentował podczas United Cup. Tamta dyspozycja jednak momentalnie uleciało zawodnikowi z Wrocławia, który podobnie jak we francuskim Montpellier odpadł już po pierwszym meczu, przegrywając tym razem z dziesiątym w rankingu ATP Kazakiem Alexandrem Bublikiem.

Hubert Hurkacz zaczął spotkanie od własnego serwisu i choć nie przyszło mu to łatwo, objął prowadzenie. Chwilę później w podobnej sytuacji gema przy swoim podaniu wygrał również Aleksander Bublik. Pierwszy gem rozegrany bez straty punktu należał do Polaka i dał mu wynik 2:1. W czwartym gemie pojawiła się okazja na przełamanie dla Hurkacza, jednak nie została wykorzystana. Kibice w Rotterdamie oraz przed ekranami telewizorów w pierwszym secie nie zobaczyli żadnego breaka. Obaj zawodnicy pilnowali serwisu i nie dopuścili do jego utraty. W dwunastu dość monotonnych gemach była tylko jedna szansa na przełamanie, dlatego o losach partii zadecydował tie-break. W nim Kazach jakby stracił czujność, bo Hurkacz odskoczył na 4:0. Polak jeszcze powiększył przewagę i zamknął seta wynikiem 7:2.

Druga partia rozpoczęła się od dwóch punktów dla returnującego Hurkacza, ale Bublik szybko wrócił do rytmu i znów oglądaliśmy wymianę gemów wygrywanych przez serwujących. Przy stanie 3:2 dla rozstawionego z numerem trzecim Polaka pojawiły się kolejne dwie niewykorzystane okazje na przełamanie. We wtorek Hurkacz rozgrywał w deblu mecz oparty wyłącznie na tie-breakach i wiele wskazywało, że w singlu może być podobnie, choć gemów na przewagi i nerwowych końcówek było coraz więcej. Wreszcie przy wyniku 5:4, po ponad półtorej godziny rywalizacji, Polak dopiął swego i przełamał rywala. Po przerwie serwował po zwycięstwo, lecz niespodziewanie oddał gema, popełniając trzy podwójne błędy serwisowe. Hurkacz kompletnie stracił kontrolę nad wydarzeniami i przegrał tie-break drugiego seta 1:7.

O wszystkim rozstrzygnąć miał trzeci set, choć jeszcze wcześniej mało kto przewidywał taki scenariusz. W decydującej partii ponownie dominowali serwujący, a punkty dla returnujących pojawiały się sporadycznie. Coraz wyraźniej zanosiło się na kolejny tie-break. Bublik nie chciał jednak dopuścić do takiego finału i w gemie na 6:5 wykorzystał swoją ostatnią okazję na przełamanie. Chwilę później, mimo dwóch obronionych break pointów, przy własnym podaniu przypieczętował zwycięstwo w całym meczu.

 

Rotterdam WTA – 1. runda

Aleksander Bublik – Hubert Hurkacz 2-1 (6:7 (2), 7:6 (1), 7:5)

Reklama
Opublikowano: 11.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane