Seul Open: Iga Świątek wyszła z piekła do nieba! Polka wygrywa cały turniej

Dotychczasowe mecze Igi Świątek w tegorocznym turnieju w koreańskim Seulu miały różny przebieg, ale zawsze kończyły się zwycięstwem Polki. Dziś również na brak emocji nie mozna było narzekać, a finalnie to raszynianka mogła się cieszyć.

Reklama

Iga Świątek kontynuuje świetną passę w turnieju WTA 500 w Seulu. Polka nie straciła jeszcze seta i prezentuje tenis najwyższej klasy. W niedzielnym finale staje jednak przed najtrudniejszym wyzwaniem – jej przeciwniczką jest rozstawiona z numerem dwa Jekaterina Aleksandrowa. Obie zawodniczki, by dotrzeć do finału musiały stoczyć 3 potyczki. Polka w ćwierćfinale pokonała Barborę Krejčíkovą 6:0, 6:3, a jeszcze tego samego dnia wygrała z Mayą Joint 6:0, 6:2. Wcześniej odprawiła Soranę Cirsteę 6:3, 6:2. Aleksandrowa natomiast miała trudniejszą przeprawę. W drugiej rundzie pokonała Lois Boisson 4:6, 6:2, 6:2, później ograła Ellę Seidel 6:2, 6:3, a w półfinale okazała się lepsza od Kateriny Siniakovej 6:4, 6:2.

Seul Open: Iga Świątek wyważyła drzwi do finału! Młoda adeptka tenisa bez szans

Finał rozpoczął się od serwisu Igi Świątek, lecz Polka od razu popełniła podwójny błąd, a w kolejnej akcji posłała piłkę w siatkę. Następna wymiana również zakończyła się niepowodzeniem – nerwowość i autowe forhendy sprawiły, że przegrała pierwszego gema. W kolejnym gemie zaczęła lepiej, ale Jekaterina Aleksandrowa popisała się asem i również takim zagraniem zakończyła grę przy swoim podaniu, wychodząc na prowadzenie 2:0. Dla Świątek oznaczało to konieczność opanowania emocji i podniesienia poziomu, jeśli chciała realnie powalczyć o trofeum.

Na początku trzeciego gema ponownie zepsuła forhend, po czym zdecydowała się na zmianę rakiety. Ta od razu przyniosła efekt – pewny serwis i świetne zagranie po linii pozwoliły jej wreszcie zapisać gema na koncie. Rosjanka jednak nie zwalniała tempa, jej pierwszy serwis funkcjonował znakomicie. W czwartym gemie posłała już czwartego asa i utrzymała przewagę przełamania. Polka wciąż wyglądała na spiętą, brakowało jej płynności ruchu, co przeciwniczka bez skrupułów wykorzystywała. Aleksandrowa przełamała ją do zera i prowadziła już 4:1. Kilka chwil później powiększyła dystans, a Świątek znalazła się w bardzo trudnym położeniu. W swoim kolejnym gemie serwisowym Polka popełniła dwa podwójne błędy i po zaledwie 31 minutach przegrała seta 1:6. Zeszła do szatni, by spróbować odbudować się przed kolejną partią.

Drugi set od początku wyglądał lepiej – pierwszy gem był wyrównany, a Świątek zachwyciła forhendem po linii, który wywołał aplauz publiczności. Rosjanka z kolei popełniła dwa błędy serwisowe i została przełamana. Polka dała tym samym jasny sygnał, że nie rezygnuje z walki. Aleksandrowa jednak nie odpuszczała – odważna gra i precyzyjny forhend w drugim gemie dały jej break point, którego od razu wykorzystała. Było 1:1. Świątek wciąż miała problem z forhendem, a błędy ułatwiały rywalce utrzymywanie przewagi. Rosjanka znów bez straty punktu utrzymała serwis i prowadziła 2:1. Choć Polka chwilami odpowiadała mocnym podaniem, to wciąż popełniała niewymuszone błędy – w szóstym gemie, mimo prowadzenia 40-0, straciła punkty, oddała returny i w końcu wyratowała się dopiero znakomitym serwisem, doprowadzając do stanu 3:3.

Gra długo toczyła się gem za gem – obie zawodniczki broniły swoje podania, a po 50 minutach drugiej partii było 5:5. Aleksandrowa w końcówce znów popisała się świetnym serwisem i zmusiła Polkę do utrzymania podania pod presją. Świątek sprostała zadaniu i doprowadziła do tie-breaka, w którym zagrała skuteczniej i wyrównała stan meczu.

Trzeci set Świątek zaczęła od dobrego podania, wyraźnie podbudowana zwycięstwem w poprzedniej partii. Aleksandrowa natomiast zaczęła się mylić, choć wciąż pomagał jej serwis. Polka szybko jednak znów wpadła w kłopoty – trzy podwójne błędy w jednym gemie kosztowały ją przełamanie, a Rosjanka objęła prowadzenie 3:1. Raszynianka potrafiła jednak odbudować się przy swoim serwisie, a przy stanie 3:2 wypracowała okazję do przełamania i zdołała ją wykorzystać po szczęśliwym odbiciu od siatki. W kolejnym gemie dodała asa i po raz pierwszy w decydującej partii wyszła na prowadzenie.

Rosjanka znalazła się pod coraz większą presją, a Świątek poprawiała pracę nóg i wygrywała dłuższe wymiany. Nie udało jej się co prawda przełamać rywalki, ale utrzymała serwis i przy stanie 5:4 była już o krok od zwycięstwa. Aleksandrowa jeszcze się obroniła, lecz chwilę później Polka znów stanęła przed szansą na zamknięcie meczu. Tym razem nie wypuściła okazji z rąk – wygrała gem, a wraz z nim całe spotkanie po 164 minutach zaciętej rywalizacji, sięgając po tytuł w Seulu.

Seul Open – finał

Iga Świątek – Jekaterina Aleksandrowa 2-1 (1:6, 7(7):6(3), 7:5)

Reklama
Opublikowano: 21.09.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane