STS Puchar Polski: 4-ligowy Gryf Słupsk sprawił problemy Lechowi!
W 1/16 finału Lech Poznań wybrał się w podróż do Słupska na starcie z IV-ligowym Gryfem. Faworyt był oczywiście znany, ale każdy był ciekaw jak na tle mistrza Polski zaprezentuje się półamatorski zespół znad morza. Finalnie Lech po ciężarach wygrał 2:1.
Zanim mecz się rozpoczął, już przed stadionem mogliśmy poczuć atmosferę prawdziwego święta. Telewizja Polska postanowiła porozmawiać z młodymi kibicami, a przed kilkoma dniami przygotowała świetny reportaż o że gospodarzy. To pokazywało, jak duże znaczenie ma ten mecz dla Gryfa i jak dużym wydarzeniem sportowym jest.
Mecz rozpoczął się bardzo intensywnie. Gospodarze postawili na wysoki pressing i biegali w zasadzie cały czas na wysokich obrotach. Gęsto sypały się wślizgi, gdyż Gryf nie zamierzał oszczędzać zespołu mistrza Polski. Już w 30. sekundzie Filip Jagiełło padł na murawę po ataku jednego z rywali i momentalnie był cały z błota, bowiem murawa w Słupsku po ulewach była w nienajlepszym stanie. Zaangażowanie Gryfa widać było w postawie m.in. Andrzeja Łyszyka, który po jednej z akcji Lechitów gestami pokazywał kolegom, by grali na 100%. W 13. minucie po głębokim wrzucie z automatu blisko gola byli podopieczni Krzysztofa Müllera, jednak po małym „kotle” w polu karnym goście wybili futbolówkę. Sześć minut później otworzył się worek z bramkami. Do siatki Gryfian trafił Jagiełło i Lech objął prowadzenie w tym starciu. Po chwili ten wyczyn powtórzył Pereira, jednak był na pozycji spalonej. Na szczęście, w 19. minucie, znów przełamał defensywę i tym razem, mimo analizy VAR, gol został uznany i Poznaniacy prowadzili już 2:0. W 45. minucie to Gryf był blisko strzelenia bramki! Najpierw dobre rozegranie pozwoliło na sytuację właściwie „sam na sam”, ale Mrozek był na posterunku. Po chwili jeszcze rzut rożny i strzał głową, który nie przyniósł finalnie oczekiwanego rezultatu. Już w doliczonym czasie znów zaatakowali Słupsczanie, którym do osiągnięcia celu brakowało jedynie szczęścia, bo należy im oddać to, że walczyli w ostatnich 10 minutach jaj równy z równym z polskim mistrzem.
Prowadzenie 2:0 do przerwy sprawiło, że szkoleniowiec Lecha, Niels Frederiksen, postanowił nieco pozmieniać skład. W miejsce Mikaela Ishaka zameldował się Agnero, a strzelca gola, Jagiełło, zmienił Gisli Thordarson. W 52. minucie Agnero miał okazję do strzelenia debiutanckiego gola w barwach „Kolejorza”, ale jego uderzenie głową pozostawialo wiele do życzenia. Dwie minuty później niespodzianka. Z niczego w sytuacji sam na sam znalazł się Damian Wojda I pokonała golkipera Lecha. Tym samym Gryf złapał kontakt i nie zamierzał być „chłopcem do bicia”. Dalsza część gry przebiegała w dość intensywny sposób. Zarówno gospodarze, jak i goście mieli niemało sytuacji, jednak żadna z sytuacji nie pozwalała na bramkę. Dopiero w 71. minucie składną akcją Gryf przebił się pod pole karne rywali, ale wrzutka nie pozwoliła na czyste uderzenie głową. Mimo braku sukcesu, zapamiętana zostanie akcja ekipy ze Słupska z 75. minuty. Zespół znakomicie wyszedl z pod pressingu mistrza kraju, rozgrywając piłkę na małej przestrzeni, niczym Barcelona za lat świetności. W 86. minucie, po rzucie wolnym, piłkę do własnej bramki skierował Mateusz Skrzypczak. Na trybunach nastąpiła niesamowita radość, jednak szybko emocje ostygły, gdyż jeden z graczy Gryfa był na spalonym. Końcówka spotkania również była gorąca. Z czerwoną kartką wyleciał z boiska Michał Wiśniewski. Na koniec rzut wolny dla Gryfa, bramkarz gospodarzy melduje się w polu karnym. Nieudana akcja, kontrą Lecha i strzał do pustej bramki, ale po raz kolejny był spalony. Finalnie Lech wygrał spotkanie, jednak Gryfowi należą się ogromne brawa.
STS Puchar Polski (1/16 finału)
Gryf Słupsk – Lech Poznań (1:2)
19′ Jagiełło (LPO)
34′ Pereira (LPO)
54′ Wojda (GRY)
Składy meczowe:
Gryf Słupsk: Kamil Gołębiewski – Vitalij Pryndeta, Michał Wiśniewski, Damian Mosiejko – Maciej Gregorek, Damian Wojda, Daniel Piechowski, Gabriel Szygenda – Andrzej Łyszyk, Adrian Kwiatkowski, Vadym Kukuruza
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Alex Douglas, Mateusz Skrzypczak, Joao Moutinho – Antoni Kozubal, Filip Jagiełło, Pablo Rodriguez – Taofeek Ismaheel, Mikael Ishak, Leo Bengtsson
Polecane
Piłka nożna02.04.26[WIDEO]: Ewa Pajor znowu przyczyniła się do zdemolowania Realu Madryt w Lidze Mistrzyń
Tymoteusz Mech
Piłka nożna31.03.26OFICJALNIE: Jan Urban będzie nadal sternikiem polskiej kadry!
Tymoteusz Mech
Piłka nożna31.03.26Baraże MŚ 2026: Polacy przedłużają 100-letnią niemoc w Sztokholmie!
Tymoteusz Mech
Piłka nożna31.03.26Eliminacje ME U21: Polacy mimo absencji ponownie pokonali Czarnogórę! Gdzie jest ich sufit?
Tymoteusz Mech