Fot. Eurosport

Wojna domowa w środowisku łyżwiarskim! PZŁS odpowiedział na zarzuty Andżeliki Wójcik

Za nami niedzielny występ polskich panczenistek na dystansie 500. metrów. Choć emocje na tafli sięgnęły zenitu to prawdziwa wojna rozpoczęła się dopiero po startach wszystkich reprezentantek Polski. Niestety była to sportowa „wojna domowa”.

Reklama

Niedzielne starty reprezentantek Polski w łyzwiarstwie szybkim na dystansie 500 metrów wzbudzały u wszystkich wielkie emocje i nadzieję na kolejny biało-czerwony medal. Do krążka zabrakło niewiele, aczkolwiek i tak start Polek odbił się szerokim echem, niestety niekoniecznie w porządany przez wszystkich sposób.

Krótko po swoim starcie na rozmowę z dziennikarzami zdecydowała się 11. w stawce Andżelika Wójcik. Polka jasno i klarownie przekazała jak sama musiała się przygotowywać to igrzysk bez żadnego wsparcia związku [Więcej o tej wypowiedzi TUTAJ]

Na zarzuty reprezentantki Polski ekspresowo zareagował prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch, chcąc zdementować przekazane przez 29-latkę informacje:

 Absolutnie nie mogę się z tym zgodzić, bo to jest trudna osoba – przyznał   – Nie mogłem pozwolić, żeby rozbijała grupę i kłóciła się ze wszystkimi. (…) Nigdy nie było żadnych problemów, nikogo nie wykluczaliśmy. Ale ona sama siebie wyklucza z grupy.

Tak zaogniony konflikt z pewnością nie sprzyja całej łażwiarskiej reprezentacji Polski, która ma jeszcze szanse na medal między innymi dzięki Natalii Czerwonce, która już w piątek wystartuje w finale na dystanie 1500 metrów.

Reklama
Opublikowano: 15.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane