Fot. WTA

WTA Finals: Iga Świątek zaczyna obiecująco! Madison Keys pokonana po godzinie gry

Iga Świątek zaczyna ostatni turniej sezonu od fantastycznego tryumfu nad Madison Keys. Wystarczyło 61. minut.

Reklama

Choć już przed turniejem WTA Finals widomy był fakt, że Iga Świątek w 2025 roku nie ma szans na przegonienie Aryny Sabalenki to Polka podeszłą do turnieju w Arabii Saudyjskiej z pełną determinacją na końcowy sukces. NA początek trafiło jej się niełatwe zadanie – pojedynek z Amerykanką Madison Keys, która wygrywała z raszynianką między innymi w półfinale Australian Open, czy 1/8 finału w Cincinnati. Polka dziś udowodniła, że te rezultaty to już tylko historia i pokonując Keys 6:1, 6:2 dopisała sobie pierwsze grupowe zwycięstwo w najważniejszym turnieju sezonu.

Od początku spotkania widać było pełną koncentrację i determinację Igi Świątek, która w imponującym stylu rozpoczęła rywalizację w tegorocznym WTA Finals. Polka już w pierwszym gemie wygrała swoje podanie asem serwisowym, a chwilę później w drugim gemie przełamała Madison Keys po serii błędów Amerykanki. Świątek dominowała tempem wymian, świetnie returnowała i kontrolowała każdy punkt. W trzecim gemie raszynianka pewnie utrzymała podanie, a po kolejnym przełamaniu wyszła na prowadzenie 4:0. Keys próbowała się odgryźć agresywnym forhendem, jednak Iga była dziś bezlitosna – jej serwis i bekhend działały bezbłędnie. Amerykanka dopiero w piątym gemie zdobyła pierwszy punkt przy własnym podaniu, ale to było tylko chwilowe przebudzenie. Świątek zagrała koncertowo do końca seta – kapitalnie serwowała, a długie wymiany kończyła precyzyjnymi uderzeniami po linii. W siódmym gemie wykorzystała drugą piłkę setową i zamknęła partię wynikiem 6:1, wysyłając jasny sygnał, że przyjechała do WTA Finals po zwycięstwa.

Drugi set rozpoczął się równie dynamicznie. W pierwszym gemie Polka od razu przełamała Keys po podwójnym błędzie serwisowym rywalki, a następnie pewnie utrzymała swoje podanie. Choć w trzecim gemie Amerykanka zdołała odpowiedzieć, Świątek ponownie przejęła inicjatywę – jej forhend działał jak precyzyjny laser, a returny były niezwykle głębokie. W czwartym gemie Iga po raz kolejny odebrała serwis Keys, wychodząc na prowadzenie 4:1. Każdy gem był popisem jej taktycznej dojrzałości – spokojnie rozrzucała rywalkę po korcie i cierpliwie czekała na błędy. Po chwili prowadziła już 5:1, a publiczność w meksykańskim kurorcie doceniała perfekcję gry Polki. Keys próbowała jeszcze walczyć – utrzymała podanie na 5:2, broniąc się efektownym smeczem, ale w decydującym gemie Świątek znów zdominowała wymiany. Zaserwowała asa, wygrała kluczowe punkty i w ósmym gemie zakończyła mecz.

WTA Finals – faza grupowa
Iga Świątek – Madison Keys 2-0 (6:1, 6:2)

 

Reklama
Opublikowano: 01.11.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane