Wyrównany mecz Polaków z mistrzami olimpijskimi na początek MŚ. Zabrakło tak niewiele!
Gra Polaków w meczu otwarcia miała dwie różne odsłony. Otwierająca część ukazująca skuteczną grę w ofensywie dawała nadzieję na pełną emocji dalszą rywalizację. Nie udało się jednak zwalczyć problemów z powrotami do obrony. Naszą słabość szczególnie wykorzystywał Dika Mem.
W pierwszej części widzieliśmy znakomitą grę w ofensywie polskich piłkarzy ręcznych w starciu z mistrzami olimpijskimi Francuzami. Dobra gra skrzydłami i środkiem zaowocowała bramkami Sićki, Olejniczaka oraz Arkadiusza Moryty, który po niemrawym początku znalazł drogę do siatki Gerarda.
W defensywie już było nieco gorzej, ale ostoją w bramce był Adam Morawski, który ratował skórę Biało-Czerwonym. Szczególnie powroty do obrony sprawiały trudność Polakom, a te mogą okazać się ważne w kontekście całego turnieju. Przed syreną rozdzielającą mecz otwarcia nasi szczypiorniści odrobili trzy bramki przy stanie -4.
Kibice zebrani w katowickim spodku mogli być zadowoleni z premierowej odsłony w wykonaniu gospodarzy. Szybkie akcje z kontry szczególnie były oklaskiwane w trakcie 30 minut gry obu drużyn. Premierowa część spotkania zakończyła się wynikiem 14:13 dla Francuzów, co zapewniało kontakt z utytułowanym rywalem.
Następne 30 minut dobrze zaczęli goście, którzy korzystając z doświadczenia przeprowadzili udaną kontrę i zatrzymali z siedmiu metrów Olejniczaka. Reakcja ekipy Patryka Rombla była natychmiastowa, Biało-Czerwoni wywalczyli dwa rzuty karne (raz trafił Moryto). Obserwowaliśmy też wysuniętą obronę Przemysława Krajewskiego i kolejne parady Morawskiego. Ostatnie 20 minut zapowiadało pogoń Polaków za Francuzami. Widzieliśmy udane dogranie do kołowego Tomasza Gembali oraz przechwyt i trafienie Patryka Walczaka.
W ostatnich 10 minutach Francuzi pokazali siłę swojego szczypiorniaka zachowując spokój w defensywie i prowokując straty Polaków. Przed trudnym momentem stanęli gospodarze w katowickim Spodku, bo musieli odrobić trzypunktowy dystans do Trójkolorowych. Kluczowym ogniwem był Piotr Jędraszczyk, który utrzymywał w grze polską drużynę.
Zabrakło jednak jeszcze doświadczenia Polakom w obronie, bo skuteczność w ofensywie pod koniec spotkania spadła. 38-letni Nicola Karabatić mógł pojawić się w ofensywie 29 minucie rywalizacji.
Francuzi nie dali sobie odebrać zwycięstwa w końcówce i nieznacznie wygrali z Polakami 26:24.
– To spotkanie z Francuzami zostawia nam wiele nadziei na udany turniej. Trójkolorowi pokazali swoje doświadczenie i uciekli nam – skomentował krótko Michał Olejniczak.
Polska – Francja (13:14) 24:26
Polska: Morawski, Skrzyniarz – Daszek, Jędraszczyk 3, Olejniczak 2, Walczak 1, Bis, Sićko 7, Pietrasiak 2, Czuwara, Moryto 6, Krajewski, M. Gębala 3, Działakiewicz, T. Gębala, Chrapkowski. Trener: Rombel.
Francja: Gerard, Bolzinger, Desbonnet – Lenne 3, Remili 2, Lagarde, Prandi, Richardson, Mem 6, Tournat 3, N. Karabatic, Mahe 5, Grebille 1, Fabregas 3, Nahi 2, Briet 1. Trener: Gile.
Sędziowali: Krtagic, Watterwik (Szwecja).
Polecane
Superliga kobiet19.01.26Orlen Superliga Kobiet: Sośnica Gliwice górą w 'meczu o sześć punktów’
Milena Romanowska
Reprezentacja18.01.26ME 2026: Druga porażka Polaków
Milena Romanowska
Liga Europy EHF18.01.26EHF European League: Europejski wieczór w Lubinie pod dyktando Corony Brașov
Walter.Sport
Reprezentacja17.01.26EHF zawiesza Jankowskiego — Kaczor zastąpi go na Mistrzostwach Europy
Milena Romanowska