[WYWIAD]: ”Na Drużynowych Mistrzostwach Europy chcę dać Polsce jak najwięcej punktów. Nie biegam tam tylko dla siebie, ale dla całego zespołu” – Bartosz Kitliński
Drużynowe Mistrzostwa Europy w lekkoatletyce właśnie wystartowały. Czekamy na występy polskich lekkoatletów i na jak najwyższe zdobycze punktowe. Wśród powołanych na tą imprezę znalazł się specjalizujący się w biegu na 800 metrów Bartosz Kitliński, z którym zamieniliśmy parę zdań. Zapraszamy do lepszego zapoznania się z halowym rekordzistą Europy U23!
Ewa Betlej (redaktorka polski-sport.com): Kilka dni temu ustanowiłeś, po świetnym finiszu rekord życiowy (mityng w Montreuil), który teraz wynosi 1:44.77. Przez chwilę dawało Ci to też liderowanie na tegorocznych polskich listach na 800 metrów. Jak „smakowała” Ci ta życiówka? Czy czułeś, że masz jeszcze zapas siły na ostatnich metrach i stąd Twoje nagłe przyśpieszenie, które sprawiło, że połykałeś rywali? Czy można powiedzieć, że sprawiłeś sobie tym samym prezent urodzinowy?
Bartosz Kitliński (polski biegacz, halowy rekordzista Europy U23 na 800 metrów): Życiówka smakowała naprawdę bardzo dobrze. Liczyłem, że uda mi się złamać barierę 1:45.00. Miałem nadzieję również na zrobienie minimum na mistrzostwa świata w Tokio, ale na to jednak jeszcze trzeba poczekać. Myślę, że z tego mojego wyniku na pewno jest coś do urwania. Na 200 metrów do mety popełniłem spory błąd, a ostatnia prosta pokazała, że siły jeszcze miałem. Ten wynik to faktycznie był taki rodzaj prezentu urodzinowego, ode mnie dla siebie.
E. Betlej: Jeśli już mówimy o prezentach urodzinowych to za jeszcze lepszy można chyba uznać powołanie na Drużynowe Mistrzostwa Europy w Madrycie. Spodziewałeś się, że dostaniesz szansę reprezentowania Polski na 800 metrów? Rywalizacja krajowa do samego końca była zacięta, a granicę minuty i czterdziestu pięciu sekund łamali chociażby Filip Ostrowski czy Maciej Wyderka.
B. Kitliński: Wiedziałem, że jestem jednym z kandydatów do powołania, ale nie miałem pewności czy akurat na mnie padnie ten wybór. Początkowo myślałem, że decyzja będzie podejmowana odnośnie wyboru mnie lub Filipa Ostrowskiego, ale w ostatniej chwili Maciej Wyderka również wykręcił świetny wynik. Założyłem wtedy, że to on pojedzie na DME, ale ostatecznie związek zdecydował, że to ja pojadę do Madrytu. Gdyby jednak wskazanie padło na Filipa albo Maćka nie miałbym tego nikomu za złe i życzyłbym im powodzenia. We trójkę jesteśmy aktualnie na bardzo podobnym poziomie, a jakiejś złej krwi nigdy między nami nie było.
E. Betlej: Widziałam na Twoich social mediach, że zaproszenie do Madrytu wręczył Ci już jakiś czas temu specjalista od 800 metrów Hiszpan Mariano Garcia. Wtedy jednak nie było wiadomo kto będzie reprezentował Polskę na tym dystansie. Czy uważasz, że to była dobra wróżba i jak czułeś się z tym, że halowy mistrz świata z Belgradu 2022 docenia Ciebie i Twoje wyniki? Ostatecznie Garcia się nie pomylił i bilet do Madrytu już oficjalnie masz (śmiech).
B. Kitliński: Może to właśnie on wywróżył to powołanie (śmiech). To że halowy mistrz świata z 2022 roku zrobił coś takiego dla mnie było naprawdę niesamowite. Tuż po moim upadku w eliminacjach podczas Halowych Mistrzostw Europy w Apeldoorn wręczył mi ”zaproszenie” na Drużynowe Mistrzostwa Europy wraz z magnesem z Madrytu. Na pewno bardzo poprawiło mi to humor po tej nieprzyjemnej sytuacji z eliminacji.
E. Betlej: Jak traktujesz bieganie w koszulce z orzełkiem na piersi? Czy gdy ubierasz reprezentacyjny trykot to wtedy czujesz większy ciężar w porównaniu do stroju klubowego?
B. Kitliński: Jest to bardzo duże wyróżnienie. Tak naprawdę to właśnie starty z orzełkiem na piersi są dla nas lekkoatletów imprezami docelowymi, a to wiąże się z większym stresem, ale i motywacją. W porównaniu do biegów w klubowych barwach to jest trochę więcej tych wszystkich emocji, ale też nie ma nie jakiejś nie wiadomo jakiej różnicy. Ja do praktycznie każdego swojego startu podchodzę na poważnie, nie ważne o co on jest.
E. Betlej: Czy podczas występu w Oslo (dwa dni po życiowce) wszystko poszło po Twojej myśli? Tam czasy nie robiły już aż takiego wrażenia. Czy byłeś zmęczony po wykręceniu tak dobrego rezultatu w Montreuil, czy po prostu obsada w Norwegii nie powalała i sprawiła, że nie trzeba było śrubować nie wiadomo jakiego czasu, żeby wygrać ten bieg?
B. Kitliński: W Oslo nie było już takiego szału jak w Montreuil, jeśli chodzi o czas. Tak naprawdę wpłynęło na to wszystko o czym wyżej wspomniałaś w pytaniu. Nie było z kim biegać, a ja jakoś nie potrafię utrzymać mocnego tempa jeśli nikogo nie mam przed sobą. Do tego dało się odczuć zmęczenie po starcie w Montreuil i po podroży. Wiedząc, że nie ma za dobrej obsady założeniem na bieg było po prostu go wygrać i to się udało. Także ogólnie zaliczam ten występ do udanych.
E. Betlej: Jeśli spojrzeć na to co najbliżej w kalendarzu to masz już wypełnione minimum na ME U23 oraz wybierasz się na Drużynowe Mistrzostwa Europy. Czy jakiś plan minimum masz obrany na te dwie imprezy i czy patrzysz również w kierunku kwalifikacji na mistrzostwa świata w Tokio?
B. Kitliński: Na Drużynowych Mistrzostwach Europy chcę dać Polsce jak najwięcej punktów. Nie biegam tam tylko dla siebie, ale dla całego zespołu, dlatego chce dołożyć od siebie najwięcej jak się da. Z kolei na Mistrzostwach Europy U23 marzy mi się medal. Aktualnie dziewięć osób biega poniżej 1:45.00, ale nikt nie łamie 1:44.00, dlatego jest bardzo ciasno i każdy właściwie ma szansę wygrać. Dużo będzie zależało od taktyki, głowy, ale i szczęścia, bo jednak ono na 800 metrów też jest ważne. O Mistrzostwa Świata w Tokio też chcę walczyć. Aktualnie brakuje mi 0.27 s. do minimum. Niby mam aktualnie dobrą pozycję w rankingu, ale po zeszłym sezonie nie chce na to liczyć i celuje po prostu w wypełnienie minimum.
E. Betlej: Czy możesz zdradzić gdzie masz zaplanowane najbliższe starty, oczywiście poza Drużynowymi Mistrzostwami Europy w Madrycie i Mistrzostwami Europy do lat 23?
B. Kitliński: Przed Drużynowymi Mistrzostwami Europy wziąłem udział w mityngu w Ostravie (24.06). Natomiast po tej imprezie wybiorę się 04.07 na Mistrzostwa Polski U23 w Krakowie.
E. Betlej: Jak to jest wspólnie biegać z bratem? Jak zaczęła się ta Wasza przygoda z bieganiem? Który z Was na początku był lepszy? Czy widziałeś jakąś znaczącą różnicę porównując siebie i Twojego brata Michała, który biega na 400 i 800 metrów? Taka rodzinna rywalizacja może nakręcać i mobilizować?
B. Kitliński: To że mój brat również biegał od najmłodszych lat pomagało mi stawać się lepszym. Jego wyniki w moim wieku, a potem seniorskie od zawsze były dla mnie pewnego rodzaju wyznacznikiem, który chciałem pobić. Początkowo w klasach 4-6, na szkolnych zawodach moje rezultaty były zdecydowanie gorsze od brata (gdy ten był w moim wieku). Szczerze mówiąc nie tylko wyniki mojego brata były wtedy lepsze od moich. W tamtym szkolnym czasie byłem zdecydowanie przeciętnym zawodnikiem, w którym nawet ciężko byłoby dostrzec potencjał. Dopiero od siódmej klasy zacząłem przebijać wyniki brata (porównując je do tego gdy on miał tyle lat co ja), a od kategorii U20 wygrywałem również w bezpośrednich starciach z nim, chociaż brat również potrafił odpowiedzieć. Nasza przygoda z bieganiem zaczęła się tak, że nasz tato, (który również jest byłym biegaczem) został trenerem gdy mój brat miał około 14/15 lat, a ja jako dziecko (trzecia klasa podstawówki) przychodziłem na treningi. Początkowo po prostu się bawiłem, ale stopniowo te treningi zaczynały wyglądać jak profesjonalne treningi. Mnie rywalizacja z bratem na pewno napędzała i motywowała do stawania się jeszcze lepszym zawodnikiem. Chociaż nie da się ukryć, że byłem w lepszej pozycji, bo dużo łatwiej jest gonić niż uciekać.
E. Betlej: Pod jednym ze swoich wpisów komentując wynik 1:45.13 napisałeś, że ”źle nie jest, ale szału też nie ma”. Zatem pewnie czujesz, że możesz biegać szybciej i pokazałeś już to łamiąc barierę minuty i czterdziestu pięciu sekund. Jaki czas na ten moment dawałby Ci satysfakcję?
B. Kitliński: Wiem, że jeszcze mogę trochę urwać z aktualnego wyniku, bo tak jak wspominałem wcześniej w Montreuil na 200 metrów do mety przydarzył mi się błąd, który na pewno trochę kosztował. Gdyby nie ta pomyłka pewnie czas byłby lepszy. Pełną satysfakcję dałby mi aktualnie rezultat poniżej 1:44.50, czyli taki dający minimum na Mistrzostwa Świata w Tokio.
E. Betlej: Masz jakiegoś 800 metrowca, którego szczególnie podziwiasz i czy jest to Mariano Garcia (śmiech)?
B. Kitliński: Mam, mam, ale nie jest to Mariano Garcia (śmiech). Co prawda mam do niego sympatię, ale idolem bym go nie nazwał. Na pewno takim idolem był dla mnie Marcin Lewandowski, ponieważ jest to polski 800-metrowiec, którego oglądałem w dzieciństwie i był dla mnie dużą inspiracją. Z takich aktualnie biegających zawodników bardzo lubię przyglądać się i śledzić poczynania Marco Aropa.
E. Betlej: Minęło już trochę czasu od zakończenia sezonu halowego, emocje pewnie trochę opadły, zatem zapytam. Jak wspominasz Apeldoorn? Pierwsza seniorska impreza, eliminacje, upadek, protest, dopisanie do półfinału. Chyba nie tak to sobie wyobrażałeś, ale z drugiej strony można powiedzieć, że już w pierwszym starcie miałeś okazję przejść chrzest bojowy na imprezie seniorskiej i przeżyć naprawdę skrajne emocje.
B. Kitliński: Apeldoorn to był dla mnie prawdziwy rollercoaster emocji, od smutku i złości po radość, szczęście i wielkie zainteresowanie moją osobą oraz tym co się wydarzyło. Na pewno inaczej sobie wyobrażałem debiut w seniorskiej reprezentacji Polski. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło i zostałem dopuszczony do półfinału, a w nim uważam, że pokazałem się z bardzo dobrej strony i niewiele brakowało, a wystąpiłbym również w finale.
E. Betlej: Na koniec standardowe i może trochę jednocześnie nieoczywiste pytanie. Wskaż jedną piosenkę, która najlepiej opisuje Ciebie i powiedz dlaczego ją akurat wybrałeś?
B. Kitliński: Nigdy się nad czymś takim nie zastanawiałem, ale może ”Urlop” Żabsona byłby dobrym wyborem. Wiadomo, że nie jest to odwzorowanie mnie jeden do jednego, ale po części pasuje do moich początków ze sportem.
Polecane
Lekkoatletyka22.03.26HMŚ 2026: Polki bez medalu w sztafecie
Paweł Stańczyk
Lekkoatletyka22.03.26HMŚ 2026: Brąz Skrzyszowskiej w Toruniu
Paweł Stańczyk
Lekkoatletyka22.03.26HMŚ 2026: Adrianna Sułek-Schubert blisko medalu
Paweł Stańczyk
Lekkoatletyka22.03.26HMŚ 2026: Mocne „Aniołki Matusińskiego” i Skrzyszowska! Wieczorem będzie walka o medale!
Ewa Betlej