Igor Bogaczyński
Foto: European Athletics

[WYWIAD]: Wiedziałem, że jestem w stanie pobiec bardzo szybko na 200 metrów. Chłopaków oraz mnie stać na lepsze bieganie w sztafecie” – Igor Bogaczyński

Dla jednych był dużym zaskoczeniem Drużynowych Mistrzostw Europy. Dla innych objawień i potwierdzeniem, że w tym chłopaku drzemie olbrzymi talent na miarę bicia rekordów Polski i zaistnienia na europejskim, a nawet światowym poziomie. Mowa o Igorze Bogaczyńskim, z którymi mieliśmy okazję zamienić parę zdań. Specjalizujący się w biegach krótkich 21-latek opowiedział nam o swoich sportowych początkach, treningach i czasie, który satysfakcjonowałby go na 200 metrów. Zdradził również dlaczego nie biegał jeszcze w tym sezonie 400 metrów oraz wytłumaczył dlaczego jego idolem jest Jacek Bocian. Nie zabrakło również wspomnienia igrzysk olimpijskich oraz klubu, który reprezentuje Igor Bogaczyński. Zapraszamy do lektury!

Reklama

Ewa Betlej (redaktorka polski-sport.com): Kiedy zaczynałeś swoją karierę od razu wiedziałaś, że będzie to lekkoatletyka i bieganie? Czy miałeś też próby w innych konkurencjach? Kto pierwszy dostrzegł Twój potencjał?

Igor Bogaczyński (medalista mistrzostw Polski, polski biegacz na 200/400 metrów): Karierę lekkoatletyczną rozpocząłem w 2018 roku. Na początku (jeszcze przed bieganiem) trenowałem przez pięć lat piłkę nożną. Mój potencjał w bieganiu zauważył tata, dzięki któremu zacząłem przygodę z bieganiem oraz trafiłem w odpowiednie ręce. Od samego początku zapowiadało się na biegi krótkie, nie trenowałem żadnych innych lekkoatletycznych konkurencji.

E. Betlej: W tym sezonie miałeś już dużo udanych występów na 200 metrów. Jesteś liderem na polskich tegorocznych listach z wynikiem 20.37 s. Czy treningi to pokazywały czy nie spodziewałeś się tego?

I. Bogaczyński: Treningi jak najbardziej wskazywały na dobre wyniki w tym sezonie, chociaż były po drodze małe problemy. Szczerze powiedziawszy ten wynik 20.37 s. jest z typowego treningu na 400 metrów, więc może trochę zaskoczenia w nim było. W głębi duszy jednak wiedziałem, że jestem w stanie pobiec bardzo szybko na 200 metrów.

E. Betlej: Dostałeś powołanie na Drużynowe Mistrzostwa Europy właśnie w tej konkurencji. To chyba było duże zaufanie ze strony związku, bo w tym sezonie biegi sprinterskie u wielu polskich reprezentantów wyglądają naprawdę dobrze. Jesteśmy już po tej imprezie. Ty w Madrycie wykonałeś zadanie celująco, wygrałeś w swojej serii, a w łącznym rozrachunku zdobyłeś znakomite trzynaście punktów dla Polski. Chyba mało kto spodziewał się, że od Igora Bogaczyńskiego wpadnie tyle punktów. Jak Tobie się biegło i jak mogło się to skończyć gdyby wiatr powiałby trochę mocniej?

I. Bogaczyński: Powołanie na Drużynowe Mistrzostwa Europy nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Byłem najlepszy na listach krajowych, więc to dość oczywiste, że musiałem być powołany. Swoje zadanie na Mistrzostwach rzeczywiście można powiedzieć, że wykonałem celująco. Mam nadzieję, że było jakieś grono ludzi, którzy wierzyli w mój potencjał oraz spodziewali się takiego spektaklu. Gdzieś z tyłu głowy cały czas chodził mi rekord Polski U23 na 200 metrów. Warunki w Madrycie do tego były prawie idealne, gdyby nie wiatr, który miał wobec mnie inne plany i nie współpracował. Myślę, że gdyby wiatr zawiał tak jak w drugiej serii to wynik byłby w okolicy 20.20 s.

E. Betlej: Jaki czas na 200 metrów by Cię satysfakcjonował na tyle, żebyś mógł powiedzieć – zrobiłem dobrą robotę?

I. Bogaczyński: Czas, który by mnie satysfakcjonował na 200 metrów to poniżej 20.30 s, ale 20.37 s. na ten moment również wygląda ładnie ;).

E. Betlej: Miałeś już okazję reprezentować Polskę na Drużynowych Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata, ale także na Mistrzostwach Europy U23. Co więcej zdobywałeś medale, biegałeś w finałach. Którą z tych imprez wspominasz najlepiej i czy to działa tak, że czym więcej takich zaliczonych startów w polskiej koszulce tym ten ciężar i stres jest mniejszy?

I. Bogaczyński: Na pewno z każdym kolejnym startem w stroju reprezentacyjnym jest coraz mniejsza presja i człowiek się do tego przyzwyczaja. Najlepiej chyba wspominam Mistrzostwa Europy U23 w Espoo. Tam miałem bardzo wiele zadań (biegi na 200 metrów, sztafeta 4×100 metrów i sztafeta 4×400 metrów). Pamiętam, że na tych mistrzostwach byłem bardzo zdeterminowany oraz chętny do tego, żeby na każdym dystansie wykonać jak najlepszą robotę. Nie było to łatwe, ale wyszło całkiem dobrze.

E. Betlej: Wielu polskich kibiców po Twoich świetnych wynikach na 100/200 metrów czeka kiedy po raz pierwszy pobiegniesz 400 metrów, czyli dystans na którym biegasz docelowo (popraw mnie jeśli coś się w tej kwestii zmieniło). Do tej pory nawet jak byłeś na listach startowych to ostatecznie kończyło się to DNS. Z czego to wynika? Kiedy możemy spodziewać się Twojego biegu na 400 metrów?

I. Bogaczyński: Wiem, że dużo kibiców czeka na mój występ na 400 metrów. Niestety z tym na razie trzeba poczekać. DNS do tej pory wynikało z problemów zdrowotnych. 400 metrów nadal jest moim docelowym dystansem, ale aktualnie czeka na boku na swój czas.

E. Betlej: Nie byłeś powołany na Mistrzostwa Świata sztafet w Kantonie, ale z pewnością śledziłeś i trzymałeś kciuki za poczynania swoich kolegów w sztafecie 4×400 metrów. Jesteś członkiem tej sztafety i z pewnością zależy Ci, żeby awansowała ona na Mistrzostwa Świata w Tokio. Gdyby spojrzeć na to chłodno to nasza sztafeta powinna być wyżej, bo czasy, które uzyskują poszczególni panowie są naprawdę niezłe. Czego według Ciebie brakuje, żeby męska sztafeta nie miała problemów z kwalifikacją? To jest kwestia braku złożenia się dobrego dnia dla wszystkich czterech chłopaków czy może lepszych zmian?

I. Bogaczyński: Uważam, że powodem słabych występów naszej męskiej sztafety jest brak osoby, która by nas odpowiednio zmotywowała oraz dodała ducha walki. Z chłopakami jesteśmy bardzo zgrani, wspieramy się oraz pomagamy sobie wzajemnie. Chłopaków oraz mnie stać na dużo szybsze bieganie w sztafecie, ale niestety brakuje tego małego puzzla, który by to wszystko scalił.

E. Betlej: Wróćmy do igrzysk olimpijskich w Paryżu. Jesteś olimpijczykiem, zdobyłeś kwalifikacje, pojechałeś do Paryża, ale ani razu nie miałeś okazji pobiec, choć były ku temu przesłanki. Jest jeszcze w Tobie żal, smutek z tego powodu? Jak się wtedy czułeś? Znasz odpowiedź na pytanie czemu nie dostałeś szansy?

I. Bogaczyński: Dalej zastanawiam się nad tym dlaczego nie dostałem szansy. Argumenty, które otrzymywałem (jako wytłumaczenie) nie miały dla mnie za bardzo sensu. Żal i smutek zawsze się pojawia na samą myśl o tym, lecz na szczęście jest on coraz mniejszy. Dalej uważam, że należał mi się bieg w obu sztafetach. Byłem wtedy, w Paryżu w najlepszej dyspozycji i na pewno byłbym wzmocnieniem, a nie osłabieniem.

E. Betlej: Jakie masz plany i oczekiwania na ten sezon? Gdzie będzie można Cię zobaczyć?

I. Bogaczyński: Szczerze? Nie mam żadnych oczekiwań wobec tego sezonu. Wszystkie decyzję będą podejmowane dopiero po Mistrzostwach Europy do lat 23. Na ten moment skupiam się tylko na tej imprezie. Przyszłość na razie mnie nie obchodzi.

E. Betlej: Reprezentujesz MKL Jarocin. Twój awans na igrzyska olimpijskie to było historyczne wydarzenie dla klubu i dla całego Jarocina. Jak dużo zawdzięczasz swojemu klubowi? Wsparcie ze strony klubu to chyba kluczowa sprawa dla sportowca. Przy okazji czy ktoś jeszcze Cię wspiera w rozwoju? To chyba dobry moment, jeśli chciałbyś wymienić tych bez których ciężko byłoby Ci osiągnąć sukcesy i rozwijać się.

I. Bogaczyński: Może i klub, który reprezentuje jest mały i nie ma za dużo osób, lecz gdyby nie wsparcie od zarządu oraz trenera to nie wiem czy osiągałbym takie sukcesy. Bardzo dużo pomocy dostaję od Wielkopolskiego Centrum Recyklingu. To dzięki nim mogę na spokojnie skupić się na trenowaniu i nie przejmować się problemami finansowymi. Zawdzięczam im naprawdę bardzo wiele.

E. Betlej: W czeluściach internetu można znaleźć odpowiedź na pytanie kto jest Twoim idolem. Jacek Bocian, bo to o nim mowa największe swoje sukcesy święcił w sztafecie 4×400 metrów. Co najbardziej imponuje Ci w mistrzu świata z Sewilli i Lizbony? Czy masz jakiegoś aktywnego lekkoatletę, który też budzi u Ciebie podziw? Jeśli tak, zdradzisz nam kto to jest?

I. Bogaczyński: Tak, moim wujem od strony mamy jest Jacek Bocian. Wuja jest jednym z moich największych kibiców i również bardzo mi pomaga w mojej przygodzie lekkoatletycznej. Wiele mogę się od niego nauczyć, ponieważ ma dużo większe doświadczenie ode mnie. Imponuje mi bardzo jego podejście do tego sportu. W większości jego poglądy zgadzają się z moimi, więc podoba mi się to. Aktualnie nie mam takiej osoby, którą mógłbym nazwać swoim idolem, ale jest ktoś kto daje mi bardzo często wiele starczych rad oraz traktuje mnie (przynajmniej tak to odczuwam) jak młodszego brata, a jest to Karol Zalewski.

E. Betlej: Jeśli jesteśmy już przy researchu Twojej osoby to nie sposób nie zapytać o Twój opis na Instagramie, w którym znajdziemy #pizzalover (śmiech). Co jeszcze lubisz jeść i na co możesz sobie pozwolić jako sportowiec?

I. Bogaczyński: #Pizzalover powstał, bo uwielbiam pizzę (śmiech). Bardzo lubię kuchnię włoską oraz azjatycką. Jako sportowiec niestety muszę zdrowo się odżywiać, choć święty nie jestem i czasami zdarzy się zjeść coś niezdrowego.

E. Betlej: Jesteś chyba bardzo muzyczny. Widziałam, że wielokrotnie udostępniałeś różne kawałki muzyczne. Gdybyś miał wybrać na ten moment jedną nutę, z którą najbardziej się utożsamiasz to która by to była i dlaczego właśnie ona?

I. Bogaczyński: Tak, zgadza się, jestem bardzo muzyczny. Praktycznie kiedy tylko mogę to mam słuchawki na uszach. Ciężko mi utożsamić się z jakąś jedną, konkretną nutą, ale jeśli chodzi o gatunki muzyczne to chyba najbardziej lubię rock/nu-metal. To gatunki, które najbardziej oddziałują na mnie. Zawsze właśnie ten typ muzyki włączam sobie na rozgrzewce przed startem.

Reklama
Opublikowano: 16.07.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane