Fot. WTA

Doha WTA: Magdalena Fręch zbliżyła się do głównej drabinki!

Magdalena Fręch dobrze rozpoczęła kwalifikacje do tegorocznej odsłony zawodów WTA 1000 w Dosze. Polka zwyciężyła z Berfu Cengiz.

Reklama

To dość nowa sytuacja dla Magdaleny Fręch – jeszcze rok temu Polka zajmowała pewne 28. miejsce w światowym rankingu, przez co sam udział w pierwszym w sezonie „tysięczniku” miała zagwarantowany. Rok w świecie tenisa w wielu sytuacjach potrafi wiele zmienić. Tak również stało się w przypadku 28-letniej łodzianki, która aktualnie jest 60. na świecie,  a przez to musi przechodzić przez dwustopniowe kwalifikacje. Jeden etap ma już jednak za sobą.

Reprezentantka Turcji, regularnie powoływana na rozgrywki Billie Jean King Cup, tylko dwa razy w całej karierze mierzyła się z tenisistkami notowanymi wyżej w rankingu WTA niż obecnie Magdalena Fręch. W lutym 2020 roku, jej rywalką była młodziutka Iga Świątek.  18-letnia wówczas Raszynianka zajmowała 48. miejsce na świecie, a spotkanie sensacyjnie zakończyło się jej porażką 3:6, 0:6. Kilka miesięcy później Cengiz przegrała w Stambule z Poloną Hercog 3:6, 3:6. Na przełomie 2024 i 2025 roku Turczynka balansowała jeszcze między drugą a trzecią setką rankingu, jednak półroczna przerwa spowodowana kontuzją wyhamowała jej rozwój. Od tamtej pory nie zdołała odbudować pozycji i startuje głównie w turniejach ITF. Obecnie zajmuje 490. miejsce, a w kwalifikacjach w Dosze znalazła się dzięki dzikiej karcie.

Pierwszy set w żaden sposób nie oddawał jednak różnicy klas i rankingów. Momentami trudno było odgadnąć, która z zawodniczek należy do czołowej setki, a która zamyka piątą. Fręch potrafiła przejmować kontrolę nad grą i wypracować przewagę przełamania, by zaraz potem oddawać punkty serią niewymuszonych, bardzo kosztownych błędów. Cengiz konsekwentnie budowała akcje z głębi kortu i coraz częściej wychodziła z nich zwycięsko. To ona jako pierwsza objęła prowadzenie 4:3. Fręch odpowiedziała przełamaniem, lecz przy własnym podaniu zmarnowała dwie piłki setowe. Turczynka doprowadziła do 5:5 i scenariusz niemal się powtórzył: kolejne przełamanie dla Polki, serwis na zakończenie partii i znów nerwy. Fręch prowadziła 40–15, ale przegrała dwie wymiany po odważnych, precyzyjnych atakach rywalki. Piąta piłka setowa również nie została wykorzystana, tie-break był o krok. Dopiero błąd Cengiz zakończył tę huśtawkę emocji – set padł łupem Fręch 7:5.

Druga odsłona miała już zupełnie inny, znacznie bardziej uporządkowany przebieg. Od pierwszych gemów inicjatywa należała wyłącznie do Magdaleny, która szybko narzuciła swoje tempo i przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Cengiz nie była w stanie doprowadzić ani razu do stanu równowagi w gemach serwisowych, a statystyki dobitnie oddają skalę dominacji – Turczynka wygrała zaledwie 10 z 34 rozegranych akcji. Fręch konsekwentnie punktowała, skracała wymiany i nie pozwalała rywalce złapać rytmu. Po 23 minutach gry Polka zamknęła mecz efektownym asem, swoim czwartym w spotkaniu, zwyciężając 6:0 i pewnie awansując do finału kwalifikacji.

WTA 1000 Doha – półfinał
Magdalena Fręch – Berfu Cengiz 2-0 (7:5, 6:0)

Reklama
Opublikowano: 06.02.26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane