Foto: Jimmie 48 Tennis Photography

Cincinatti WTA: Iga Świątek tryumfuje z Paollini i ponownie staje się światowym numerem 2!

Iga Świątek po raz pierwszy niezwyciężona w amerykańskim Cincinatti. Polka dziś w nocy pokonała w finale Jasmine Paollini, a tym samym potwierdziła swój awans w rankingu.

Reklama

Całe zawody w Cincinati dla Igi Świątek były prawdziwym popisem jej umiejętności. W finale również nie było inaczej, bowiem Polka po raz siódmy z rzędu pokonała Włoszkę Jasmine Paollini.

 

Włoszka wyszła na kort bez respektu dla nowej wicelliderki światowego rankingu. Grała agresywnie, ruszała do przodu i już po kilku minutach prowadziła 3:0. Świątek była nerwowa – popełniała błędy, a Paollini skrzętnie to wykorzystywała. Polka natomiast potrafi cierpliwie czekać na swoje szanse. Kiedy zaczęła trafiać serwisem (w całym meczu 59% pierwszego podania, minimalnie lepsze niż 58% Paolini), obraz gry się zmienił. Świątek odrobiła straty, doprowadziła do 3:3 i złapała rytm. Od tego momentu można było oglądać prawdziwą wymianę ciosów – raz przełamywała Iga, raz Paolini. Włoszka miała swoje momenty, ale w najważniejszych piłkach zawodziła. Świątek z kolei udowodniła ogromną odporność: obroniła aż 60% break pointów (6/10), podczas gdy Paolini nie wybroniła żadnego (0/6). Przy stanie 5:5 Iga wrzuciła wyższy bieg. Złamała serwis rywalki, a potem zamknęła seta mocnym podaniem – kończąc go w najlepszy możliwy sposób, asem. To był jeden z 9 asów w meczu – przy zerowym dorobku Włoszki. Dominacja w tym elemencie była bezdyskusyjna.

 

Iga Świątek ponownie wchodzi za plecy Aryny Sabalenki! Białorusinka ma małą zaliczkę

Druga partia zaczęła się niemal identycznie. To znów Paolini ruszyła jak burza, szybko objęła prowadzenie 3:0 i wyglądało na to, że finał nabierze jeszcze większych rumieńców. Ale Świątek, tak jak w pierwszym secie, nie panikowała. Spokojnie odrobiła stratę i przy 3:3 znów wróciła na swoje tory. Od tego momentu kontrola należała do Polki. Co prawda popełniła w całym spotkaniu aż 7 podwójnych błędów serwisowych (Paolini tylko 2), ale nadrabiała je pewnością w wymianach i regularnością. Gdy trzeba było, serwowała odważnie i kończyła punkty bez dyskusji. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 4:3 dla Igi – kolejny break, prowadzenie 5:3 i już tylko krok do tytułu. Paolini jeszcze raz poderwała się do walki, zmniejszając straty na 5:4, ale w ostatnim gemie Świątek zamknęła mecz tak, jak zaczęła finałową ofensywę – mocnym serwisem i odważnymi decyzjami, a tym samym rezultatem 6:4 w drugiej odsłonie.

 

To pierwsza w historii wygrana Igi Świątek w amerykańskim Cincinatti i dobra zapowiedź rywalizacji w US Open, która nieubłaganie się zbliża.

 

Cincinnati WTA – finał

Iga Świątek – Jasmine Paollini 2-0 (7:5, 6:4)

Reklama
Opublikowano: 19.08.25

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane