Pierwszy przejazd miał jedną wyraźną bohaterkę – Mikaela Shiffrin. Startująca z siódmym numerem Amerykanka od początku narzuciła tempo nie do wytrzymania dla reszty stawki. Chwilę wcześniej na czoło wysunęła się Niemka, lecz Shiffrin odpowiedziała w imponującym stylu – czas 47.13 i aż 0,82 sekundy przewagi mówiły same za siebie. Co ciekawe, ton rywalizacji nadawały zawodniczki z początkowymi numerami startowymi. W połowie zmagań w pierwszej dziesiątce nie było żadnej alpejki rozpoczynającej zawody dalej niż z trzynastej pozycji na liście.
Za plecami liderki ścisk był ogromny. Lena Dürr miała jedynie 0,18 sekundy zapasu nad Cornelia Öhlund. Do Szwedki zaledwie 0,05 sekundy traciła Camille Rast, która z kolei wyprzedzała o 0,09 sekundy ex aequo sklasyfikowane Anna Swenn Larsson i Wendy Holdener. Taki układ zapowiadał w drugim przejeździe prawdziwy rollercoaster.
Szans na wysoką lokatę nie wykorzystała Aniela Sawicka. Polka straciła do dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej aż 5,90 sekundy, co dało jej dopiero 49. miejsce w gronie 84 startujących.
Druga odsłona przyniosła kilka mocnych akcentów. Świetny atak przypuściła Katharina Truppe, ruszająca z dziesiątej pozycji. Jej wynik długo pozostawał nieosiągalny – dopiero piąta po pierwszym przejeździe Holdener zdołała wyprzedzić Austriaczkę minimalnie, mimo że broniła niemal czterech dziesiątych sekundy przewagi. Wyraźny skok w klasyfikacji zanotowała również Paula Moltzan, choć do ścisłej czołówki zabrakło jej nieco czasu.
Emocje rosły z każdym kolejnym startem. Holdener objęła prowadzenie tylko na chwilę – zaraz wyprzedziła ją Swenn Larsson. Szwedka również nie nacieszyła się pozycją liderki, bo na mecie lepsza okazała się Rast. Wtedy przyszła pora na najlepszą trójkę z pierwszego przejazdu. Öhlund zaczęła dynamicznie, lecz pech przekreślił jej marzenia – złamany kijek wybił ją z rytmu. Mimo ambitnej próby ratowania wyniku popełniła błąd i ostatecznie nie ukończyła przejazdu. Łzy mówiły wszystko.
Chwilę później sensacyjny błąd przytrafił się Dürr, która już na pierwszej tyczce straciła kontrolę. W tym momencie stało się jasne, że droga do złota stoi przed Shiffrin otworem, a Swenn Larsson mogła być pewna medalu.
Amerykanka nie zmarnowała okazji. Pojechała pewnie i bez kalkulacji, jeszcze powiększając przewagę nad rywalkami. W efekcie po raz trzeci w karierze sięgnęła po olimpijskie złoto, potwierdzając klasę, którą zachwyca świat od lat.