WTA Cincinati: Iga Świątek pewnie tryumfuje nad tenisistką z Rumunii!
Iga Świątek z mocnym wejściem do meczu i pewnym awansem do ćwierćfinału w Cincinnati. Polka dziś zatryumfowała nad Soraną Cirsteą.
Trzecia rakieta świata na moment nie oddała inicjatywy w spotkaniu z Soraną Cîrsteą. Agresywny return, skuteczność w najważniejszych punktach i siedem przełamań w całym meczu – to recepta Polki na kolejne zwycięstwo w turnieju w Cincinnati.
Pierwszy set rozpoczął się idealnie dla Świątek – od przełamania już w premierowym gemie. Cîrstea, mimo że broniła serwis solidnie (75% punktów po pierwszym podaniu), straciła podanie także przy stanie 3:2, gdy Polka zdominowała wymiany z głębi kortu. Świątek wykorzystała dwie z trzech szans na przełamanie i sama ani razu nie musiała bronić break-pointa. To efekt bardzo solidnego podania – 69% punktów po pierwszym serwisie i 67% po drugim, a do tego jedyny as w meczu. Premierowa odsłona zakończyła się po 46. minutach wynikiem 6:4 na korzyść raszynianki.
Drugi set był pełen zwrotów akcji i przełamań z obu stron. Trzecia rakieta świata zaczęła od szybkiego wyjścia na 3:1 po dwóch skutecznych gemach returnowych, ale Rumunka natychmiast odrobiła część strat. Cîrstea miała w sumie siedem break-pointów, z których wykorzystała cztery, jednak sama serwis traciła aż pięć razy w tej partii. To pokazuje, jak mocno Świątek dominowała w returnie – Rumunka zdobyła tylko 48% punktów po pierwszym serwisie i zaledwie 31% po drugim. W ten sposób ponownie Iga Świątek zatryumfowała na amerykańskich kortach.
W ćwierćfinale Iga Świątek zmierzy się z wygraną meczu pomiędzy Jekatieriną Aleksandrovą (16. WTA), a Anną Kalinskają (34. WTA).
Cincinatti WTA – 1/8 finału
Iga Świątek – Sorana Cirstea 2-0 (6:4, 6:3)
Polecane
WTA23.03.26WTA: Godzina i po wszystkim! Magda Linette odpadła w deblu!
Ewa Betlej
WTA23.03.26OFICJALNIE: Iga Świątek żegna się z trenerem Fissette’em!
Tymoteusz Mech
WTA22.03.26WTA: Filipinka za mocna dla Magdy Linette!
Ewa Betlej
ATP21.03.26Chall. Murcia: Jeszcze nie tym razem! Drzewiecki i Matuszewski bez tytułu!
Ewa Betlej