
EuroPuchar: Iraklis zdobyty, Dziki z ważną wygraną
Duże emocje w Salonikach. Miejscowy Iraklis podejmował trzeci zespół PGE Basket Ligi poprzedniego sezonu. Warszawskie Dziki z gorącego greckiego terenu wywiozły wygraną w FIBA Europe Cup.
Dziki zaczęły skutecznie, wypracując sobie dwucyfrową przewagę. Jednak znany z polskich parkietów Cleveland Melvin te straty niwelował, a Iraklis wracał do gry. Ekipa z Grecji całkowicie jeszcze w pierwszej kwarcie odrobiła straty, a po dziesięciu minutach prowadziła nawet 20:19. Dziki łapały zadyszkę. W drugiej kwarcie okazał się, że to może być chwilowe. Gdy zza łuku trafiał Austin Laker warszawianie prowadzili ponownie, tym razem ośmioma oczkami.
Później w ataku znowu ważny był Osunniyi – dzięki jego zagraniom pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 34:41.
Zaraz po przerwie głównie dzięki Grzegorzowi Kamińskiemu przyjezdni uciekali nawet na 12 punktów. Dobrze radził sobie też Quan Jackson, ale Iraklis krok po kroku zmniejszał różnicę. Dzięki rzutom wolnym Dontreza Stylesa po 30 minutach było już tylko 55:60. W czwartej kwarcie ten sam zawodnik zbliżył gospodarzy na zaledwie punkt! Ashton i Kamiński w kolejnej fazie starali się opanować sytuację. W końcówce Jacob Hutson i Cleveland Melvin znowu dawali przewagę greckiej drużynie. Już do samego końca rywalizacja była niezwykle zacięta. W końcówce kluczowy okazał się trafiony rzut wolny przez Ossuniyi’ego. Bohaterem zespołu z Salonik mógł zostać Jalen Lecque, ale nie trafił, a to oznaczało zwycięstwo Dzików.
Iraklis Saloniki – Dziki Warszawa 85:86 (20:19, 14:22, 21:19, 30:26)
Iraklis: Lecque 19, Styles 14, Mastrogiannopoulos 14, Melvin 10, Horchler 9, Hutson 8, Syllas 7, Mouratos 2, Slaftsakis 2, Arnokouros 0
Dziki: Ossuniyi 17, Jackson 15, Luke 14, Kamiński 14, Frąckiewicz 10, Ashton 8, Kempa 6, Adetukasi 2, Krasuski 0, Aleksandrowicz 0







