fot: PGE Skra

Pierwszy ćwierćfinałowy mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Skrą Bełchatów, a Zenitem Kazaniem okazał się niezbyt szczęśliwy dla siatkarzy z Bełchatowa. Ulegli oni u siebie 1:3 rosyjskiemu gigantowi. 

Skra ostatnio nie może zwyciężyć. Ostatnio odpadła z Pucharu Polski, przegrała mecz w Pluslidze z Asseco Resovią Rzeszów, a teraz jest bliska odpadnięcia z Ligi Mistrzów. Mimo, że rywal był z najwyższej półki momentami gra Skry wyglądała naprawdę dobrze. To jednak wystarczyło tylko na ugranie jednego seta.

Pierwszy set dobrze rozpoczął się dla Bełchatowian. Udanie blokował Karol Kłos. Tym samym odpłacili się rywale, kiedy to Dusan Petković został zablokowany. Dzięki temu Zenit wyszedł na dwupunktowe prowadzenie 9:7. Skra bardzo szybko odrobiła te straty. Szczególnie pomogła w tym dobra gra Taylora Sandera. Po chwili jednak to znowu goście przejęli inicjatywę bardzo dobrze spisując się w polu zagrywki. Piłki najczęściej w Skrze otrzymywali środkowi. Dobrze spisywał się Mateusz Bieniek, który oprócz celnych ataków dołożył także cenny punkt z zagrywki. W końcówce, przez chwilę po zbiciu Karola Kłosa Skra nawet prowadziła. Ostatecznie to Zenit Kazań wygrał otwarcie meczu 25:23 po tym jak zablokowali atakującego Skry Taylora Sandera.

Drugi set rozpoczął się niedobrze dla Zenitu. Bełchatowianie bardzo szybko odskoczyli na dwa punkty. Kazań chciał doprowadzić do remisu poprzez serwis Aleksandra Butki. To się udało, ale tylko na chwilę. Gdy w polu serwisowym pojawił się Sander Skra objęła prowadzenie z wynikiem 13:9. Wielkie problemy z przyjęciem serwisów miał Bartosz Bednorz (były siatkarz PGE Skry). Goście odrobili straty, ale nie na tyle by wygrać drugiego seta. W tym ataki Petkovicia, asy Sandera, a także bloki Bieńka nie pozwoliły na to. Skra wygrała 25:19 doprowadzając mecz do stanu 1:1.

Radość Skry z wygranej w drugim secie nie trwała zbyt długo. W trzeciej partii ponownie musieli uznać wyższość utytułowanego rywala. Zenit objął prowadzenie 8:5, po asie serwisowym Maksima Michajłowa. Okazję w ataku po stronie Skry wielokrotnie marnował Milad Ebadipour. Jego ataki nie zawsze były celne i skuteczne. Dobrze, tyle, że dla Zenitu sprawował się w ataku Bartosz Bednorz do którego raz po raz były posyłane piłki. To dzięki jego grze Zenit parokrotnie odskakiwał Skrze. Zenit miał już trzypunktowe prowadzenie 19:16. Gdyby nie blok Bieńka przy ataku Ngapetha, set skończył by się dla Bełchatowian większą porażką. Tak przegrali go minimalnie 23:25.

W ostatnim secie dobrą grą popisywał się nadal Bieniek. Tym razem w polu zagrywki, gdzie mocno uderzał. Gości nie wybiło to jednak z dobrego rytmu i już po chwili prowadzili 6:3. Spotkanie próbował ratować jeszcze trener Skry – Michał Gogol, ale wiele prośbą o przerwę zdziałać nie mógł. Przewaga rywali nadal się zwiększała. Częściowo straty udało się odrobić po paru skutecznych akcjach Bełchatowian, ale nadal na prowadzeniu bylu siatkarze Kazania. Skrę dobił as serwisowy Michajłowa, który wyprowadził ich na pięciopunktowe prowadzenie. Tego Skra już nie odrobiła i przegrała czwarty set 19:25, a cały mecz 1:3.

Drugi mecz ćwierćfinałowy odbędzie się 4 marca, tym razem w Kazaniu. Przed Skrą bardzo trudne zadanie. Do awansu będą potrzebować wygranej za trzy punkty, plus ,,złotego seta”.

PGE Skra Bełchatów vs Zenit Kazań 1:3 (23:25;25:19;23:25;19:25)

MVP: Bartosz Bednorz

Skra: Petković, Kłos, Sander, Łomacz, Bieniek, Ebadipour, Piechocki, Mitić, Sawicki, Huber

Zenit: Michajłow, Wolwicz, Ngapeth, Butko, Wołkow, Bednorz, Gołubiew, Surmaczewski, Kononow

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your name here
Please enter your comment!